środa, 5 lutego 2014

Zdegenerujesz się i zniżysz do rzędu zwierząt, czy wzniesiesz się na wyżyny?

// // 3 comments
"Nie uczyniłem Cię ani istotą niebiańską, ani ziemską, ani śmiertelną, abyś jako godny siebie twórca i rzeźbiarz sam sobie nadał taki kształt, jaki zechcesz. Będziesz mógł degenerować się i staczać do rzędu zwierząt i będziesz mógł odradzać się i mocą swego ducha wznosić się do rzędu istot boskich."

Wszyscy znamy krążące po społeczeństwie ludzkim jak bumerang porzekadło mówiące, iż to my sami jesteśmy kowalami swego losu. Mało kto jednak wie, iż źródło tej sentencji znajduje swój byt w piętnastowiecznej "Mowie o godności człowieka" autorstwa Mirandoli, której fragment przytoczyłam powyżej. Piorunujące jest to, jak pomimo swej długowieczności słowa te na przestrzeni lat nie straciły nic ze swojej prawdziwości i adekwatności do realiów ludzkiego życia.


Obecnie pojęcie godności przywodzi nam na myśl jedynie synonimiczność tego słowa do honoru. Pierwotnie jednak mianem godnego można było określić kogoś, kto bierze odpowiedzialność za swoje życie i kształtuje się aby stawać się coraz to wartościowszym przedstawicielem ludzkiego gatunku.

Wszystko co robisz modeluje Twoje oblicze, każdy ruch i każda decyzja pozostawia ślad na rzeźbie losu, którego jesteś kowalem. Czy będąc artystą płodzącym pomniki sztuki chciałbyś aby Twej twórczości nie dałoby się odróżnić od reszty? Czy satysfakcjonowałoby Cię kreowanie przeciętnych, zwyczajnych, nie potrzebujących wybitnego nakładu pracy rzeźb ginących w tłumie?

Mam nadzieję, iż na oba z zadanych pytań w Twej głowie pojawiła się odpowiedź zdecydowanie przecząca. Jeśli nie to z całą pewnością nie wróżę Ci bycia kimś. Nie sądzę, że jesteś człowiekiem ambitnym i uważam, że należysz do rodzaju ludzi przechadzających się beztrosko po linii najmniejszego oporu.

Odgórnie została nam dana możliwość wyboru między życiem na satysfakcjonującym poziomie a egzystencją przypominającą przetrwanie. Dlaczego tak kuriozalnie wielki procent ludzi wybiera drugą z wystawionych na tacy opcji?

Powinieneś być człowiekiem ambitnym, powinieneś marzyć o otrzymaniu miana wielkiego, niezwykłego i wyjątkowego ludzkiego istnienia. Jakim prawem masz czelność podważania wspaniałości osób, którym udało się osiągnąć coś imponującego mówiąc, że było to kwestią szczęścia, znajomości, oszustwa, kłamstwa czy Bóg wie czego jeszcze?

Nie tędy droga. Takim zachowaniem manifestujesz jedynie swą przynależność do rzędu niższego rangą od ludzkiego. Każdy prawdziwy sukces spowodowany jest ciężką, systematyczną oraz rzetelną pracą, której podejmuje się dana osoba. Szczęście, znajomości czy tym podobne rzeczy są tylko mikroskopijnej wielkości pierwiastkiem pomocnym minimalnie na ścieżce, którą wygranemu udało się wejść na szczyt. Wykuć niesamowitą rzeźbę przedstawiającą zapierający dech w piersiach los nie udałoby się nikomu, kto swymi działaniami nie dowiódł, że jest tego wart.

Moim zdaniem życie, którym człowiek nie jest usatysfakcjonowany i nie spełnia się on w pełnionych w nim funkcjach jest nic nie wartą, marną parodią godziwej egzystencji. Swoimi działaniami nie doprowadź, do tego aby stać się przeciętnym, wywołującym mdłości zwyczajnym osobnikiem ludzkiej rasy. Bądź wielki, bądź niezwykły, bądź wyjątkowy a swoimi poczynaniami zwalczaj wszechobecną przeciętność. Podejmij masową produkcję ambicji, bądź kowalem swojego losu i żyj godnie.

Rozstań się z życiem ze świadomością, że podczas jego trwania uczyniłeś wszystko co było w Twojej mocy, aby przenieść sens swego istnienia na wyższy poziom. Przejdź na łono Abrahama, z przekonaniem, iż wspiąłeś się na wyżyny swoich możliwości, zaś mocą swego ducha wzniosłeś się do rzędu istot niebieskich.

Algadia

3 komentarze:

  1. Nominowałam Cię doLiebster Award :) Jeżeli masz ochotę wziąć udział w zabawie zapraszam http://mieszadelkomoje.blogspot.com/2014/02/liebster-award-po-raz-drugi.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest dokładnie tak jak mówisz. Ludzie mimo to, że mają do wyboru dwie drogi, wybierają w większości tę prostszą, wolą być obserwatorami wydarzeń. Stoją z boku, bez emocji, patrzą jak bierny widz, bojąc się, że angażując się do jakiegokolwiek przedsięwzięcia stracą na tym ogromnie. Gdzie jest sens?
    Czy nie lepiej przeżyć to życie, godnie, jak sama napisałaś. Tak, aby odchodząc, odejść z przeświadczeniem i własną opinią: "Odchodzę, ale zrobiłem to, o czym zawsze marzyłem, jestem szczęśliwy, mogę w pokoju spocząć, bo zrobiłem dla świata to, co miałem." Ogromnie spodobał mi się ten wpis, i liczę na więcej takich filozoficznych przemyśleń, bo w dobie dwudziestego pierwszego wieku, rzadko mam czas, choćby parę minut, by przystanąć i pomyśleć chwilę, oddać się refleksji, czy to co robię, na pewno ma sens.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawdziwe i glebokie slowa.Daja do myslenia.

    OdpowiedzUsuń