wtorek, 18 lutego 2014

Eteryczny dotyk lata

Gdy spoglądam przez okno na moją twarz natychmiast wstępuje szeroki uśmiech. Podczas śniadania o wczesnym poranku uszy me pieści dobywający się z otchłani ptasich gardeł rozkoszny śpiew. W czasie przebywania na zewnątrz moje płuca wypełnia świeże, orzeźwiające uśpiony zimową porą roku organizm powietrze, zaś w atmosferze przy odrobinie wyobraźni daje się już wyczuć nieśmiałą wiosnę.

Na przełomie pór roku warto przywołać w umyśle wspomnienie lata. Napełni ono nas kującą tęsknotą, acz równolegle do tego tchnie w nasze serca nastrój ekscytującego wyczekiwania ciepła. Niechaj w oczekiwaniu na nie towarzyszą nam kadry z minionego lata.


Pozdrawiam Was serdecznie,
Algadia
Kontynuuj czytanie

niedziela, 16 lutego 2014

Uciekając myślami w czasy dzieciństwa

Ostatnio bardzo często nachodzi mnie ochota na cofnięcie się do tego okresu mojego życia w którym wszystko było znacznie prostsze, przyjemniejsze i łatwiejsze. Chciałabym wrócić do czasów w których nie musiałam martwić się o pomyślne jutro, perfekcyjną prezencję i mogłam beztrosko odkrywać świat z brudem za paznokciami i uśmiechem nie schodzącym z twarzy.

Dziś za każdym zakrętem czai się czyhający na pojmanie mojego spokoju stres,zaś obowiązki i powinności stają do zaciętej walki z pasjami.

 Algadia
Kontynuuj czytanie

czwartek, 13 lutego 2014

Gładkość godna bogini?

Nigdy nie byłam pasjonatką balsamowania swego ciała po zażyciu gorącej kąpieli, czy też prysznica. Zawsze znajdowałam sobie wszelkiego rodzaju wymówki, aby tylko nie doznać męki monotonnego smarowania swych kończyn. Gdyby nie szok, jakiego doznałam zauważając pewnego dnia na mym udzie szeregu rozstępów, nigdy nie wyrobiłabym sobie zwyczaju kremowania po myciu.

Gdy tamtego pamiętnego dnia dane mi było ujrzeć pręgi na moim ciele, nie mogłam uwierzyć własnym oczom, które to chwilę później zaszkliły mi się łzami. Ale jak to?! Pytałam siebie. Przecież młodzi ludzie nie mają rozstępów.

Moją początkową rozpacz szybko udało się załagodzić dzięki przeprowadzeniu rozeznania wśród rówieśniczek. Okazało się, że ich znakomita większość została dotknięta wspomnianą przeze mnie przypadłością i że fakt posiadania tych niedoskonałości nie jest niczym rzadkim, czy też szokującym.

Trawiona strachem, iż moją skórę naznaczyć może więcej podobnych intruzów zaczęłam sumiennie nacierać me ciało wszelkimi mazidłami. Dziś zamierzam opisać Wam działanie ostatnio testowanego przeze mnie balsamu Venus, który jawi się Wam na widniejącej poniżej fotografii. 

Do zakupu artykuł ten zachęca konsumenta stosunkiem ceny do zawartej w jego opakowaniu ilości. Za 400 mililitrów opisywanego specyfiku przyjdzie nam wydobyć z portfela kwotę wysokości ośmiu złotych. 
Bohater dzisiejszego posta raduje me nozdrza wydobywającą się z doń delikatną, cynamonową wonią. 
Jeśli chodzi o jego konsystencję, to strukturą przypomina ona mleczko i jest dosyć rzadka. Właściwość tą jednak zdecydowanie aprobuję, ponieważ przekłada się ona na szybkość nakładania i rozsmarowywania produktu.

W kwestii działania, balsam ten zdecydowanie skradł moje serce. Skóra po jego użyciu jest niesamowicie nawilżona, miękka, delikatna i tak gładka, że nie mogę powstrzymać się od samodzielnego obmacywania powierzchni mego ciała. Ważnym aspektem, wartym opisania jest również fakt, iż efekty te utrzymują się aż do następnego mycia. Nigdy nie przypuszczałabym, iż produkt o dość średnio obiecującym składzie będzie w stanie dać mi tak fenomenalne rezultaty.

Jak można zaobserwować na przykładzie opisanego przeze mnie produktu, skład nie zawsze jest wyrocznią co do skuteczności działania danego specyfiku. Warto czasem dać szansę kosmetykowi o nie budzącej tachykardii liście ingridiencji, ponieważ wbrew pozorom może okazać się on dla nas nie lada pielęgnacyjnym odkryciem.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Algadia
Kontynuuj czytanie

wtorek, 11 lutego 2014

Najlepsza inwestycja mojego życia

Przez cały czas trwania mojego żywota, gdy tylko w dłonie wpadały mi jakieś pieniądze miałam w zwyczaju roztrwaniać je na kolokwialnie mówiąc kompletne pierdoły. Pamiętam jak majątek zgromadzony podczas uroczystości Pierwszej Komunii Świętej udało mi się w szokująco szybkim tempie inteligentnie rozgospodarować między placówkami pokroju empiku. Były to czasy, w których najważniejsze wydawało się nabycie mnóstwa "gustownych" gadżetów, zaś zakup DVD z najnowszą częścią Barbie jawił się jako sprawa życia i śmierci.

Przychodzi w życiu człowieka jednak taki czas, w którym należy nieco spoważnieć i zacząć podejmować zdecydowanie bardziej zrównoważone działania od dziecięcych wybryków. Taki moment spotkał i mnie. Gdy po otrzymaniu cyferkowych obfitości w świątecznym okresie rozmyślałam w co zainwestować zebrane fundusze odpowiedź nadeszła szybciej niż się spodziewałam.

Od kilku tygodni frustrował mnie fakt niemożności szybkiego wykonywania wszelkiej maści koktajli oraz brak możliwości samodzielnego przygotowywania masła orzechowego bądź roślinnego mleka. Gdy poziom mego rozgoryczenia sięgnął zenitu dokonałam zakupu przełomowego dla mojego stylu życia magicznego urządzenia widocznego poniżej.



Za cenę około 260 złotych nabyłam bowiem w Realu robota kuchennego marki Philips. Już pierwszego wieczora ukręciłam w nim najlepsze masło orzechowe na świecie. Następnie, za jego pomocą udało mi się również wyprodukować ponad litr kokosowego mleka.

Jak widać na zdjęciu, urządzenie to ma dwie główne nakładki. Kielich służy mi do kruszenia lodu i robienia moich ukochanych koktajli, zaś w szerokiej misie mogę zmielić produkty o bardziej stałej konsystencji. Ponadto dzięki zastosowaniu odpowiednich nakładek w naczyniu tym mam możliwość wymieszania ciasta, ubicia sztywnej piany z białek, pokrojenia warzyw w plasterki, starcia je na surówkę i wiele, wiele innych.


Definitywnie mogę orzec, iż zakup tego robota to najlepsza i najpraktyczniejsza inwestycja, jakiej dokonałam w przeciągu czasu trwania mojego życia. Żywię ogromną nadzieję, iż sprzęt ten będzie wiernie służył mi latami i zawsze czynił próby zdrowego odżywiania się sukcesywnymi.

Mimo tego, że w jego posiadaniu jestem dopiero od nieco ponad miesiąca, zdążyłam nieodwracalnie zakochać się w nim na zabój. Uwielbiam to jak ułatwia mi codzienność, oszczędzając mój czas i energię. Nigdy nie przypuszczałam, że o urządzeniu RTV dane mi będzie mówić, iż czyni ono me życie znacznie przyjemniejszym i bardziej satysfakcjonującym.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Algadia
Kontynuuj czytanie

niedziela, 9 lutego 2014

Miejsce serwujące posiłki motywacji

Motywacja. To ona popycha nas do działania i sprawia, że osiągamy cele, których możliwości samodzielnego zdobycia nigdy nie przypuszczaliśmy. Dodaje nam skrzydeł i napędza do podejmowania kroków mających przenieść poziom naszego życia na wyższy standard. Jest promotorem wszelkich czynów i pierwszym stopniem na schodach do sukcesu.

Od kilku miesięcy na świecie panoszy się wielka moda na bycie FIT. Co prawda od początku istnienia życia ludzi na Ziemi, kobiety dążyły do aktualnych w danym momencie kanonów piękna. Jeszcze kilka lat temu w kwestii figury chodziło jedynie o szczupłość podchodzącą pod chudość. Obecnie powszechnie pożądane jest zdrowe, silne i wysportowane ciało promieniujące energią i blaskiem, które to cechy zapewnia mu należyty tryb życia jego właścicielki.

Aby stać się FIT, potrzebna nam jest olbrzymia dawka motywacji i cierpliwości. Dziś mam zamiar dostarczyć Wam pierwszego z wymienionego duetu składników i pokazać miejsce, w którym regularnie otrzymywać możecie potrzebne w chwilach słabości posiłki inspiracyjne.


Po kliknięciu w powyższy obrazek, Waszym oczom ukaże się założony przeze mnie tumblr, po brzegi wypełniony grafikami motywującymi do ćwiczeń i zdrowego odżywiania zaczerpniętymi z internetowej rozległości.

Znajdziecie na nim zdjęcia prezentujące inspirujące hasła, niesamowite sylwetki kobiet jak i mężczyzn oraz kuszące posiłki, których konsumpcji dopuścić możecie się bez późniejszego poczucia winy.


Pozdrawiam Was serdecznie i zmykam na wieczorny trening,
Algadia
Kontynuuj czytanie

sobota, 8 lutego 2014

Receptura na mleko i pył kokosowy

Kiedy byłam małym dzieckiem, ku mojej bezdennej rozpaczy zabraniano mi konsumpcji krowiego mleka, w przekonaniu, iż nasila ono u mnie objawy atopowego zapalenia skóry. Na palcach obu rąk nie jestem w stanie zliczyć ile razy zdarzało mi się łamać ten zakaz. W każdym z takich przypadków otrzymywałam za te występki surową reprymendę.            
                                                                               
Ostatnimi czasy udało mi się odkryć fantastyczny napój, który z powodzeniem wprowadziłam do mojej diety w ramach rozpoczęcia zdrowego odżywiania się. Mam na myśli niesamowicie wielowymiarowe w smaku, pyszne, i łatwe w przygotowaniu mleko kokosowe, które jest świetnym substytutem jego zwierzęcego odpowiednika.

Receptura na nie jest dziecinnie prosta i bardzo ekonomiczna. W sklepach z żywnością "bio"za litr wspomnianego trunku oczekuje się od konsumenta kuriozalnej wielkości zapłaty wysokości ponad piętnastu złotych. W dzisiejszym poście proponuję Wam samodzielne wyprodukowanie kokosowego napoju, którego wykonanie będzie kosztować Was dokładnie cztery polskie monety jednozłotowe.
Przy okazji też, pokażę Wam sposób na wykorzystanie pozostałych po przygotowywaniu tego napoju wiórek kokosowych.


Do spreparowania wspomnianego płynu potrzebne Wam będą następujące składniki:

- Pięć szklanek wody
- Dwieście gram wiórków kokosowych (dostępne w Biedronce w cenie 3.99)

Sposób przygotowania:

1. Wiórki kokosowe namaczaj przez kilka godzin, a najlepiej całą noc w podanej ilości wody. Następnie, przed rozpoczęciem blendowania podgrzej nieco w garnku tą miksturę. Ma być ciepła do tego stopnia, aby dało się swobodnie trzymać w niej palec.


2. Przelej płyn do kielicha swego blendera i uruchom urządzenie na co najmniej cztery minuty. Ja z racji niewielkiej pojemności mojego naczynia musiałam umieszczać w nim 400-mililitrowe partie cieczy. Jeśli wlewałam więcej, mój robot miotał naokoło kroplami kokosowej mikstury.


3. Na misce oprzyj sitko, a na nim rozłóż dwie warstwy gazy, lub jedną pieluchę tetrową. Wylej na to rusztowanie zawartość kielicha blendera i wyciśnij z całych sił wszystko co w wiórkach najlepsze.

Tak prezentować się będą pozostałości wiórków po ich wyciśnięciu.


Jeśli uważacie, że pozbycie się ich będzie nie lada marnotrawstwem możecie zamienić je w kokosową mąkę.

W tym celu należy:

1. Zalać gorącą wodą wiórki i odczekać do wystygnięcia powstałej masy.


2. Blendować powstałą mieszaninę przez kilka minut, sporządzić rusztowanie do jej wyciskania i znów z całych sił pozbyć się z niej wszelkich płynów.


3. Rozłożyć papkę płasko na talerzu i pozostawić do przeschnięcia.


4. Równomiernie ułożyć proszek na papierze do pieczenia umieszczonym na blasze i piec około 90 minut w temperaturze stu stopni Celsjusza. Jeśli posiadacie piekarnik z termoobiegiem, dobrze by było zmniejszyć ilość stopni do dziewięćdziesięciu. Co kilkanaście minut należy uchylać piecyk, w celu dania parze możliwości ujścia na zewnątrz.

5. Suchy proszek mielić przez kilka minut w blenderze, po czym przesypać do słoiczka lub woreczka.

Jak widzicie powyżej, ilość otrzymanego pudru nie jest wprost proporcjonalna do włożonej w jego przygotowanie pracy. Tyle mąki wystarczyło mi jednak do wykonania ciasta kokosowego z przepisu Nesji.


Tak jak wspominałam w Styczniowym Portfoliu Zdrowej Żywności, mleko kokosowe to źródło fantastycznego bogactwa smaku i genialne dopełnienie charakteru dań. Czyni ono posiłki oryginalnymi, a także nietuzinkowymi okazami żywności. Ponadto jest cudownym zamiennikiem trunku wydobywającego się z wymion ssaków.

A Wy? Na co dzień spożywacie mleka zwierzęce, czy może stosujecie ich roślinne zamienniki? Jeśli tak to jakie?

Pozdrawiam Was serdecznie,
Algadia
Kontynuuj czytanie

środa, 5 lutego 2014

Zdegenerujesz się i zniżysz do rzędu zwierząt, czy wzniesiesz się na wyżyny?

"Nie uczyniłem Cię ani istotą niebiańską, ani ziemską, ani śmiertelną, abyś jako godny siebie twórca i rzeźbiarz sam sobie nadał taki kształt, jaki zechcesz. Będziesz mógł degenerować się i staczać do rzędu zwierząt i będziesz mógł odradzać się i mocą swego ducha wznosić się do rzędu istot boskich."

Wszyscy znamy krążące po społeczeństwie ludzkim jak bumerang porzekadło mówiące, iż to my sami jesteśmy kowalami swego losu. Mało kto jednak wie, iż źródło tej sentencji znajduje swój byt w piętnastowiecznej "Mowie o godności człowieka" autorstwa Mirandoli, której fragment przytoczyłam powyżej. Piorunujące jest to, jak pomimo swej długowieczności słowa te na przestrzeni lat nie straciły nic ze swojej prawdziwości i adekwatności do realiów ludzkiego życia.


Obecnie pojęcie godności przywodzi nam na myśl jedynie synonimiczność tego słowa do honoru. Pierwotnie jednak mianem godnego można było określić kogoś, kto bierze odpowiedzialność za swoje życie i kształtuje się aby stawać się coraz to wartościowszym przedstawicielem ludzkiego gatunku.

Wszystko co robisz modeluje Twoje oblicze, każdy ruch i każda decyzja pozostawia ślad na rzeźbie losu, którego jesteś kowalem. Czy będąc artystą płodzącym pomniki sztuki chciałbyś aby Twej twórczości nie dałoby się odróżnić od reszty? Czy satysfakcjonowałoby Cię kreowanie przeciętnych, zwyczajnych, nie potrzebujących wybitnego nakładu pracy rzeźb ginących w tłumie?

Mam nadzieję, iż na oba z zadanych pytań w Twej głowie pojawiła się odpowiedź zdecydowanie przecząca. Jeśli nie to z całą pewnością nie wróżę Ci bycia kimś. Nie sądzę, że jesteś człowiekiem ambitnym i uważam, że należysz do rodzaju ludzi przechadzających się beztrosko po linii najmniejszego oporu.

Odgórnie została nam dana możliwość wyboru między życiem na satysfakcjonującym poziomie a egzystencją przypominającą przetrwanie. Dlaczego tak kuriozalnie wielki procent ludzi wybiera drugą z wystawionych na tacy opcji?

Powinieneś być człowiekiem ambitnym, powinieneś marzyć o otrzymaniu miana wielkiego, niezwykłego i wyjątkowego ludzkiego istnienia. Jakim prawem masz czelność podważania wspaniałości osób, którym udało się osiągnąć coś imponującego mówiąc, że było to kwestią szczęścia, znajomości, oszustwa, kłamstwa czy Bóg wie czego jeszcze?

Nie tędy droga. Takim zachowaniem manifestujesz jedynie swą przynależność do rzędu niższego rangą od ludzkiego. Każdy prawdziwy sukces spowodowany jest ciężką, systematyczną oraz rzetelną pracą, której podejmuje się dana osoba. Szczęście, znajomości czy tym podobne rzeczy są tylko mikroskopijnej wielkości pierwiastkiem pomocnym minimalnie na ścieżce, którą wygranemu udało się wejść na szczyt. Wykuć niesamowitą rzeźbę przedstawiającą zapierający dech w piersiach los nie udałoby się nikomu, kto swymi działaniami nie dowiódł, że jest tego wart.

Moim zdaniem życie, którym człowiek nie jest usatysfakcjonowany i nie spełnia się on w pełnionych w nim funkcjach jest nic nie wartą, marną parodią godziwej egzystencji. Swoimi działaniami nie doprowadź, do tego aby stać się przeciętnym, wywołującym mdłości zwyczajnym osobnikiem ludzkiej rasy. Bądź wielki, bądź niezwykły, bądź wyjątkowy a swoimi poczynaniami zwalczaj wszechobecną przeciętność. Podejmij masową produkcję ambicji, bądź kowalem swojego losu i żyj godnie.

Rozstań się z życiem ze świadomością, że podczas jego trwania uczyniłeś wszystko co było w Twojej mocy, aby przenieść sens swego istnienia na wyższy poziom. Przejdź na łono Abrahama, z przekonaniem, iż wspiąłeś się na wyżyny swoich możliwości, zaś mocą swego ducha wzniosłeś się do rzędu istot niebieskich.

Algadia
Kontynuuj czytanie

wtorek, 4 lutego 2014

Kontrastowe Roladki - Przepis Wideo

Tytułowe ciasteczka wśród innych tego rodzaju wypieków wybijają się swą oryginalnością i nietuzinkowością. Hipnotyzują one widzów swymi ciemnymi spiralami i sprawiają rozkosz podniebieniu kosztującej je osoby. W dzisiejszym poście pragnę przedstawić Wam przepis na Kontrastowe Roladki, który zaserwuję Wam w niespotykanej jak dotąd na moim blogu filmowej formie.
















Jeśli chcecie poznać przepis na wyżej przedstawione wspaniałości zapraszam Was do obejrzenia filmu go prezentującego:


Pojawienie się tego wideo nie jest przypadkowe. Postanowiłam bowiem poszerzyć nieco swoje internetowe horyzonty i zdecydowałam się położyć moje zachłanne macki również na popularnej platformie YouTube. W związku z tym serdecznie zapraszam Was do subskrypcji mojego raczkującego jeszcze kanału.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Algadia

PS: Wielką radość sprawisz mi, jeśli zdecydujesz się na polubienie mojego nowo powstałego fanpage'a na Facebook'u :)
Kontynuuj czytanie

niedziela, 2 lutego 2014

Najlepsze masło orzechowe na świecie

W dzisiejszym poście mam przyjemność przedstawić Wam oblicze najwspanialszego masła orzechowego w obrębie całej galaktyki. Dlaczego najlepszego? Bo pozbawione jest ono szkodliwych dla zdrowia tłuszczów i kiepskiej jakości zapychaczy. To Wy ustalacie tu reguły, Wy komponujecie idealną, dopasowaną do Waszych indywidualnych potrzeb recepturę mającą na celu zadowolić Wasze kubki smakowe oraz cały organizm.

Niewątpliwą zaletą omawianego masła poza możliwością personalizacji, jest również ekonomiczność. Do jego wyprodukowania wystarczy bowiem paczka orzeszków ziemnych o wadze 400 gram, za którą zapłacić przyjdzie nam kwotę oscylującą około sześciu PLN. W porównaniu z sumą liczoną w kilkunastu sztukach złotówek, którą musimy przeznaczyć na sklepowy odpowiednik tego produktu refleksja narzuca nam się automatycznie.

Aby mieć możliwość ukręcenia kremowej masy musimy być posiadaczami dobrego blendera, który jest w stanie bezawaryjnie rozdrobnić orzechy. Sprzęt, którego ja używam to fantastyczny robot kuchenny od firmy Philips. Przetransformowanie 400 gramów nadmienionych darów Ziemi na aksamitne masło zajmuje mu około pięciu minut.

W przygotowywaniu pasty ważne jest to, aby wszelkie miałkie dodatki takie jak sól, cukier czy słodzik dorzucić jeszcze gdy orzechy są tylko lekko rozdrobnione i sypkie. Jeśli zaczniemy wzbogacać nimi płynną już masę nie wszystko połączy się tak jak powinno, i podczas konsumpcji Waszego masła będziecie natrafiać na bardziej lub mniej doprawione partie.


Moją ulubioną przekąską z udziałem orzechowej pasty są plasterki jabłek. Jedząc, na każdy z nich nabieram odrobinę masy i delektuję się tym niecodziennym, niesamowicie zdrowym połączeniem.


Masło orzechowe dodaję również do smoothies i owsianki, w celu wzbogacenia gamy doznań zmysłowych, płynących z konsumpcji owych posiłków. Często smaruję nim także chleb, zwykle z wierzchu dodatkowo pokrywając jego warstwę powidłami. Dzięki temu uzyskuję interesujące połączenie smaków o kontrastowym charakterze.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Algadia

PS: Wielką radość sprawisz mi, jeśli zdecydujesz się na polubienie mojego nowo powstałego fanpage'a na Facebook'u :)
Kontynuuj czytanie