sobota, 11 stycznia 2014

Kosmetyki do których wracam

// // 4 comments
Tak jak wspominałam w ostatniej aktualizacji, w ciągu mojej włosomaniackiej kariery nie dane mi było znaleźć zbyt wielu kosmetycznych ulubieńców. Mimo to udało mi się zgromadzić wąskie grono produktów, które zrobiły na mnie na tyle dobre wrażenie, iż zdarzyło mi się zakupić je ponownie.

Poniżej przedstawię Wam kosmetyki które po raz kolejny zdecydowałam się wrzucić do drogeryjnego koszyka w wyniku żywionej doń sympatii.




Isana, olejek pod prysznic z panthenolem
Stworzony na bazie oleju sojowego, wzbogacony panthenolem i zawierający w miarę delikatną substancję myjącą. Bardzo sprawdza mi się w pielęgnacji całego ciała. Używany zgodnie z przeznaczeniem nie przesusza ani nie podrażnia mojej atopowej skóry. W kwestii włosów zaś, nawilża je i zmiękcza. Czasem nawet nie nakładam odżywki po jego zastosowaniu. Jestem wtedy w pełni usatysfakcjonowana rezultatami jakie daje mi stosowanie go solo.
Nie należy jednak używać tego produktu przy każdym myciu głowy. Gdy nie stosowałam się do tej reguły pasma stawały się ciężkie, obciążone i bez życia. 


Timotei with Jericho rose, odżywka Głęboki Brąz
Mój pierwszy egzemplarz tego specyfiku zakupiłam w zeszłoroczne wakacje z polecenia Narviki. Dość wysoko w jego składzie widnieje ekstrakt z liści lawsonii, który ma za zadanie nadać większej głębi kolorowi brunatnych pukli. Zawiera on także łatwo zmywalny silikon, dzięki czemu może być uznawany jako jednen z czynników chroniący nasze włosy przed zniszczeniami mechanicznymi. 
Odżywki tej używam bez spłukiwania, jest ona na tyle lekka, że nie obciąża moich włosów. Przy ich wysychaniu lekko je usztywnia, potęgując skręt. Podsumowując, stwierdzam iż może być ona używana jako delikatny stylizator do kręconych pasm.


Bambino, szampon z witaminą B3
Do tego kosmetyku wracam głównie z sentymentu, jaki do niego żywię. Gdy jeszcze nie byłam w stanie samodzielnie zajmować się swoimi włosami, myła mi je nim moja Mama. Ma dość delikatny skład, lecz zalicza się już do grupy mocniejszych w oczyszczaniu przedstawicieli gamy szamponów dziecięcych.
Podoba mi się jego konsystencja, subtelny zapach oraz cała stylistyka opakowania. Lubię myć nim nie tylko włosy, ale również twarz. W tej roli znakomicie mi się spisuje.


Nivea Long Repair, odżywka odbudowująca
Poznałam zalety jej działania jeszcze zanim wszystkie blogerki oszalały na jej punkcie. Po raz pierwszy wrzuciłam ją do koszyka w marcu zeszłego roku. Bardzo przypadła mi do gustu jej nietypowa konsystencja, zapach jest zaś mniej aprobowaną przeze mnie cechą tego produktu.
Używam jej ze spłukiwaniem i bez. Wygładza moje włosy, a następnie dyscyplinuje przy schnięciu, ponieważ tak samo jak Timotei usztywnia pasma. 
Mam w planach wypróbowanie innego wariantu z gamy odżywek Nivea. Przy następnych zakupach skuszę się na wersję Intensive Repair. Wyczytałam u My Hair Secrets, że ma ona znacznie lepsze działanie od mojej obecnej ulubienicy. Już nie mogę doczekać się chwili, w której sprawdzę, czy moje włosy również będzie bardziej zadowalać.


Mrs. Potter's, balsam Większa Objętość
Kilka razy chciałam sprawdzić, czy podstawowe w pielęgnacji CG mycie włosów odżywką sprawdzi się w moim przypadku. Niestety powodowało ono u mnie znacznie szybsze przetłuszczanie się owłosienia, w związku z czym zrezygnowałam z tego zabiegu. Ostatnio spróbowałam po raz kolejny nawrócić się na tą metodę stosując ulepszoną technikę mycia, jednak i tym razem rezultaty nie spełniły moich oczekiwań. Taki sposób oczyszczania stosuję tylko na specjalne okazje, ponieważ pozytywnie wpływa on na wygląd moich włosów.
Najlepszymi i zarazem najtańszymi odżywkami, które stosowałam do praktykowania tej metody są właśnie balsamy Mrs. Potter's. Teraz używam ich jako warstwy ochronnej w OMO, wciąż znajduję więc dla nich zastosowanie w mojej łazience.
Wersja obiecująca większą objętość należy do moich ulubionych, ze względu na kolorystykę opakowania, obecny ekstrakt z lotosu i kolagenu oraz zapach.


Przedstawiłam Wam już wszystkich członków mojego grona ulubieńców. Mam nadzieję, że w bieżącym roku z miesiąca na miesiąc ich ilość znacznie wzrośnie i w końcu skompletuję pokaźniejszy zbiór kosmetyków zbawiennie wpływających na kondycję moich włosów. 


Pozdrawiam Was serdecznie :)
Algadia

4 komentarze:

  1. Z Mrs. Potter's znam słynny balsam aloesowy, bardzo miło go wspominam ;)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  2. Odżywkę Nivea uwielbiam, swietnie nawilża włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znoszę odżywki Nivea, za to balsamy Potters bardzo sobie cenię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam olejek pod prysznic Isany. Też do niego ciągle wracam.

    OdpowiedzUsuń