wtorek, 14 stycznia 2014

Ile ubrań jesteś w stanie kupić za 100 PLN ?

// // 16 comments
Pamiętacie ten czas, gdy kilkanaście miesięcy temu najświeższym powiewem modowych trendów były odbarwione domestosem dżinsowe kurtki? Także i ja pokusiłam się wtedy o wykonanie własnego egzemplarza i wybieliłam tanio zakupioną w lumpeksie katanę.
Jedna z koleżanek zachwycała się moim wytworem, i pragnęła abym zrobiła dla niej coś podobnego. Odpowiedziałam, że nie ma sprawy, niech tylko wybierze sobie niskobudżetową kurtkę w ciucholandzie i odda mi na warsztat. Dziewczyna nie zaaprobowała nakazu samodzielnego kupna dżinsówki, ponieważ oznajmiła, iż wizyta w second-handzie jest dla niej perspektywą zbyt odrażającą.

Wyobraź sobie, że wybierasz się do gigantycznego centrum handlowego, ze stuzłotowym banknotem dumnie dzierżonym w przysłowiowej kieszeni. Czy zanosi się na zakupowe szaleństwo? Zastanów się, z iloma sztukami ubrań maksymalnie wrócisz do domu?
Trzy zdobyte dobre jakościowo rzeczy będą już podchodziły pod rangę szalonej liczby. I mówię tu o zwyczajnych koszulkach. Na kupno swetra lub bluzy nie będzie Cię raczej stać, patrząc na ich ceny zaczynające się od 150 złotych za sztukę.

A teraz ujrzyj oczyma imaginacji scenę, w której ze środkami płatniczymi tej samej wielkości wkraczasz do przestronnego lumpeksu. Co prawda ilość upolowanych ubrań zależeć będzie od dopisującego lub nie szczęścia oraz jakości dostawy. Dam sobie jednak rękę uciąć, że w dobry dzień opuścisz progi ciucholandu, wychodząc z odzieniem w takiej ilości, jakiej nigdy nie zakupiłabyś w ramach wspomnianego budżetu za stawki żądane przez sieciówki.

Poniżej możecie rzucić okiem na to co dziś udało mi się upolować podczas mych dzisiejszych łowów. Znakomita większość przedstawionych rzeczy jest w stanie bardzo dobrym, jak nie idealnym. Bardziej znoszone swetry wystarczy tylko poddać lekkiej renowacji, a zaczną prezentować się znakomicie.


Bluza Limited Collection, 15 złotych


Sweter Ebelieve, 20 złotych


Bluza The Disney Store, 6 złotych


Sweter Dunnes, 18 złotych


Bluza ExlindExlind, 6 złotych


Bluza TopShop, 12 złotych


Sweter H&M, 10 złotych


Za wyżej ukazanie siedem sztuk ubrań zapłaciłam bagatela 87 PLN. 
Nie podejmuję nawet próby wyobrażenia sobie, ile takie zakupy kosztowałyby mnie podczas wizyty w co prawda przyjemniejszym w odwiedzaniu niż lumpeks centrum handlowym. Na co mi piękne zapachy, strojne witryny i obficie udekorowane wnętrza, w obliczu możliwości zaoszczędzenia tak wielkiej sumy pieniędzy?

Jakie jest wasze zdanie co do second-handów? Kupujecie w nich czy z łomoczącym w piersi sercem omijacie szerokim łukiem?

Pozdrawiam Was serdecznie :)
Algadia

16 komentarzy:

  1. Pewnie, że kupuję! Wiadomo, jak w lumpeksie jest brzydko i śmierdzi, to rezygnuję na wejściu, ale jest też sporo sklepów na poziomie, ubrania są czyste, na wieszakach, obsługa miła... Często można trafić na ciuchy oryginalne i w bardzo dobrym stanie, a ceny powalają. Czasem trafiam nawet na fajne rzeczy za 2-3 zł z drobną plamką od farby, która się wykruszy, albo dziurką na szwie. Obecnie noszę kurtkę za 12 zł, upolowaną w świetnym stanie i o idealnym kroju - w sklepie zapłaciłabym za nią minimum 200 zł. Widzę, że miałaś niezłe łowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceny ubrań w lumpeksach są wspaniałe! Wielką radość daje mi świadomość takiej oszczędności na ubraniach.
      Rzeczywiście to był zdecydowanie udany wypad do SH, bogaty w bardzo satysfakcjonujące łupy :)

      Usuń
  2. Ja z podziwem patrzę na rzeczy zakupione w lumpeksach, ja nigdy nie mogę nic znaleźć, a jeśli już coś mi się spodoba to jest w wielkim rozmiarze. Nie mam szczęścia albo dobrego oka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, że kupuję :) Szkoda mi kasy na ciuchy z sieciówek, które są najczęściej słabe jakościowo, marnie wykonane i "na jedno kopyto". Sweter Dunnes wygląda świetnie, ostatnio kupiłam podobny, biały. Identyczny widziałąm w Reserved-100 zł...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupuję i właściwie coraz trudniej znaleźć mi w szafie ciuch kupiony w "normalnym" sklepie.Poza bielizną i butami.Zdecydowanie wolę ciuchy,które nie powtarzają si e na każdym rogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejną z zalet kupowania w SH jest właśnie niepowtarzalność ubrań. Podczas gdy wszystkie dziewczyny noszą leginsy w czarno-białe paski i zielone parki my wyróżniamy się pozytywnie oryginalnością na ich tle.

      Usuń
  5. Lubię chodzić i kupować w lumpeksach, można tam trafić na naprawdę piękne i oryginalne ubrania za tanie pieniądze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej :) Trafiłam na Twojego bloga dzięki postowi nt. włosów Kristen Stewart. Muszę przyznać, że też są dla mnie inspiracją i zastanawiam się od dawna, czy nie przefarbować w podobnym kolorze włosów. Od kilku lat je rozjaśniam, więc straciłam wyczucie, jeśli chodzi o brązy i zastanawiam się, czy może mogłabyś doradzić jakiś kolor z ładnym odcieniem, właśnie jak ma Kristen? Widziałam zdjęcia Twoich włosów i moim zdaniem bardzo je przypominają. Farbujesz je? Jeśli tak, to na jaki kolor? :)

    Pozdrawiam!

    P.S. Włosy Kristen w Zmierzchu nie powinny być aż taką inspiracją właściwie, bo czytałam z nią wywiad i podobno już od pierwszej części miała doczepiane pasma z lokami, żeby fryzjerzy nie tracili zbyt wiele czasu na układanie włosów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :)
      Co do koloru moich włosów, to jest on moim naturalnym, więc nie jestem w stanie doradzić Ci w kwestii doboru farby. Tylko raz w życiu zdarzyło mi się zafarbować włosy. Zrobiłam to henną w intencji otrzymania głębszego brązu, co skończyło się ku mej rozpaczy ognistą czupryną. Miało to miejsce niemalże dwa lata temu, więc wszelkie oznaki rudości już się wymyły.

      Dziękuję za komplement i ciepło Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. czasami wpadne, nie powiem ze nie, jednak zdecydowanie czesciej chodze do sieciowek, na sh trzeba miec troszke wiecej czasu

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej ta bluza z Kubusiem Puchatkiem jest prześliczna! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Służy mi jako piżama, nie nadaje się raczej do noszenia na co dzień ( jej rozmiar to jakieś XXXXXL) :)

      Usuń
  9. Ja w niedawno w sh kupiłam cudowny, niebieski sweterek za 50gr! I do tego był z metką, nie wspominając już, że wisiał na wieszaku i był czyściutki ;) Moja koleżanka za to kupiła buty marki Converse za 10zł, z limitowanej edycji, które na dzień dzisiejszy w Polsce koszują w granicach 300zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to właśnie uwielbiam lumpeksy. Podczas gdy w polskich sieciówkach ceny ubrań są zupełnie nieadekwatne do zarobków jest to wspaniała alternatywa.

      Usuń
  10. ja do SH przekonałam się rok temu na wiosnę, gdy udało mi się dorwać pracę dorywczą na wykładanie towarów w jednym z największych SH w moim miasteczku :) Od tamtej pory omijam wszystkie sieciówki, ceny na metkach przyprawiają mnie o ból głowy i od razu kalkuluję sobie, że przecież za taką cenę w SH kupiłabym 5 razy tyle :D
    super wpis! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to dobrze, że wciąż tak wiele osób trzyma się z dala od ciucholandów, więcej wartościowych rzeczy zostaje dla nas :)
      To co wyrabia się w sieciówkach to tragedia, ceny ubrań są kosmiczne, zaś ich jakość pozostawia wiele do życzenia...

      Usuń