piątek, 31 stycznia 2014

W kręgu owsiano - bananowej rozkoszy

Urzekają miękkością, puszystością, subtelnością a przede wszystkim fantastycznym aromatem. Są daniem niesamowicie zdrowym i pożywnym, dzięki czemu zdają się być wspaniałym sposobem na rozpoczęcie aktywnego, pełnego wrażeń dnia. Zapewniają sytość na kilka godzin i nie potrzebują dużego nakładu pracy przy ich przygotowaniu.
W dzisiejszym poście zamierzam przedstawić Wam mój autorski przepis na owsiano - bananowe placuszki, który stworzyłam metodą kreatywnej improwizacji.



W celu wykonania wyżej widocznych wspaniałości należy zaopatrzyć się w:

- Pięć łyżek płatków owsianych
- Jednego banana
- Jedno jajko
- Dwie łyżki jogurtu naturalnego
- Pół łyżeczki proszku do pieczenia
- Opcjonalnie kilka tabletek wybranego słodziku

Sposób przygotowania:

1. Płatki owsiane zblendować na gruboziarnistą mączkę, wymieszać z resztą suchych składników.

2. Banany z jogurtem zmiksować na gładką masę, połączyć ze spreparowanym w poprzednim punkcie proszkiem i wbić jajko.


3. Smażyć na wolnym ogniu porcyjki ciasta w czubaty sposób wypełniające łyżkę.


Z podanej ilości składników, będziecie w stanie wyczarować niżej widoczną ilość krążków.

Placuszki te uwielbiam konsumować polewając je słodkim jogurtem, lub okraszając powidłami śliwkowymi bądź konfiturą. W zestawie z ulubionym serialem, tak zaserwowane śniadanie wspaniale nastraja mnie na resztę dnia i pobudza do aktywnego jego spędzenia.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Algadia

PS: Wielką radość sprawisz mi, jeśli zdecydujesz się na polubienie mojego nowo powstałego fanpage'a na Facebook'u :)
Kontynuuj czytanie

czwartek, 30 stycznia 2014

Recepta na anielskie loczki

Kto mógłby przypuszczać, że recepta na regularne, drobne loczki jest tak banalna? Dziś pragnę przedstawić Wam przepis na najprostszą i najbardziej intuicyjną metodę kręcenia włosów.
Do jej wykonania nie przydadzą Wam się gorące narzędzia, co w przyszłości przełoży się na nienaruszoną kondycję pasm. Aby wyczarować na swojej głowie fakturę fryzury przedstawionej poniżej potrzeba Wam jedynie mnogiego grona gumek do włosów, dłuższej chwili wolnego czasu oraz szczypty cierpliwości.


Przystępując do działania należy zacząć od dokładnego rozczesania pasm, i spryskania ich odrobiną wody, w celu zwiększenia ich podatności na układanie. Następnie w zależności od tego, jak ciasny chcemy uzyskać skręt możemy przejść do zwijania mniejszych lub większych partii włosów w miniaturowe koczki. Ślimaczki te należy oczywiście zabezpieczyć gumkami.
Po zawinięciu wszystkich pukli powinnyście przypominać wyglądem modelkę przedstawioną na poniższej fotografii.

Jeśli chodzi o czas trzymania pieczołowicie utworzonych kokonów na naszej głowie, najlepszym rozwiązaniem będzie spędzenie z nimi nocy. Otrzymujemy wtedy gwarancję wykształcenia się się wokół naszej twarzy aureoli puszystych loczków. Fryzurę tą powinno się jak wiadomo utrwalić lakierem, aby zapewnić jej długą rację bytu.




Pozdrawiam Was serdecznie,
Algadia

PS: Wielką radość sprawisz mi, jeśli zdecydujesz się na polubienie mojego nowo powstałego fanpage'a na Facebook'u :)
Kontynuuj czytanie

środa, 29 stycznia 2014

Jak naprawić złamany grzebień TBS?

Drewniany grzebień z szeroko rozstawionymi zębami to niezbędnik każdej Włosomaniaczki. Materiał, z którego wykonano ten przyrząd jest jednak wysoce wrażliwy na destrukcyjne działanie czynników zewnętrznych. Ma on między innymi wysoką tendencję do wyginania się pod wpływem nasiąkania wilgocią przy kontakcie z wodą. Dzieje się to głównie przy okazji przeczesywania naszych mokrych, pokrytych odżywką pasm. Jeśli widząc takie odkształcenie impulsywnie zapragniemy wyprostować nasz grzebień, podejmujemy wysokie ryzyko jego złamania.
Aby nasz przyrząd uległ zniszczeniu, nie musi być jednak nawet nasiąknięty wodą. Czasem wystarczy tylko, że narzędzie to zwyczajnie wysmyknie nam się z dłoni, i z hukiem wyląduje na ziemi roztrzaskując się na pół.

Jeśli zdarzy się Wam złamać swój grzebień, zupełnie nie macie powodu do wylewania morza łez z Waszych ocząt. Sposób na naprawę uszkodzonego przyrządu jest bowiem niewyobrażalnie prosty i kilkakrotnie tańszy, niż zakup nowego egzemplarza tego akcesorium.


Na powyższej fotografii ujrzeć możecie oblicze bohaterskiego scalacza złamanych grzebieni. Wikolowy klej do drewna można zakupić w każdym hipermarkecie takim jak Tesco, bądź Real. Jest on obecny oczywiście również na półkach wszystkich sklepów budowlanych.


Czy patrząc na wyżej przedstawiony przyrząd jesteście w stanie stwierdzić, iż kiedykolwiek doszło do jego złamania? Z taką dyskrecją właśnie działa wcześniej omawiany klej. Wystarczy jedynie wysmarować nim obie krawędzie potrzebujące scalenia, po czym złączyć je i zabezpieczyć w tej pozycji. Po dwudziestu minutach nastąpi wstępne związanie struktury kleju, i stanie się on przezroczysty. Gdy upłynie doba, kawałki waszego grzebienia nie będą już zdolne do separacji.



Na powyższych kadrach możecie zaobserwować z bliska miejsce złamania. Od czasu sklejenia mego akcesorium minęło już dobrych kilka miesięcy. Mimo jego intensywnej eksploatacji i wystawiania  na działanie wilgoci, dalej jest ono tak silnie scalone, jak po upływie doby od scementowania jego kawałków.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Algadia

PS: Wielką radość sprawisz mi, jeśli zdecydujesz się na polubienie mojego nowo powstałego fanpage'a na Facebook'u :)
Kontynuuj czytanie

wtorek, 28 stycznia 2014

Finezyjny Miodowy Kurczak

W przeciągu czasu trwania mojego życia kilkakrotnie zdarzyło się, iż z moich ust wypłynęły pełne przekonania słowa brzmiące "dziś sama ugotuję obiad". Raz były to kakaowe naleśniki ze śliwkowym twarogiem, innym razem pokusiłam się o zaserwowanie zwykłego spaghetti z gotowym sosem ze słoika, a jeszcze innym razem dane mi było wysoce nieumiejętnie przygotować indyka w zważonym śmietanowym sosie.
Moje obiadowe improwizacje w 75 procentach kończyły się fiaskiem, z dumą mogę oznajmić jednak, iż danie, które opiszę w dzisiejszym poście znajduje się w elitarnym gronie 1/4 potraw przeze mnie spreparowanych, zasługujących na miano więcej niż zjadliwych.


Na początek zajęłam się przygotowaniem marynaty, w której dominującą rolę sprawował miód.


Po chwili nastąpiło spóźnione rozmrażanie piersi kurczaka w mikrofalówce (zdążyła się przez przypadek nieco ściąć), krojenie jej i profesjonalne marynowanie we wnętrzu foliowej torebki.



Po dwóch - trzech godzinach wylegiwania się piersi w lodówce nadszedł czas na ugotowanie al dente mojego ulubionego rodzaju makaronu - penne i podsmażenie go na samodzielnie przeze mnie spreparowanym maśle czosnkowo - ziołowym.



Następnym krokiem była obróbka termiczna koślawo skrojonych kosteczek z piersi kurczaka.



Po tymże zabiegu do zrobienia pozostało już tylko przełożenie tych cudeniek na talerze i dołączenie do ich grona porcji lodowej sałaty.




Nie liczyłam na to, że mój debiutancki kurczak okaże się wielce wybitną zakąską. Jakże kolosalne było więc moje zdziwienie, gdy poczułam rozkosz dostarczoną mi przez kubki smakowe po rozgryzieniu jednego z soczystych kawałków tego egzemplarzu drobiu. Zaręczam, iż tak przygotowane mięso nie smakuje jak papier, co możemy wnioskować z informacji zamieszczonych w popularnej reklamie Knorr'a. Wręcz przeciwnie, zabawia ono naszą jamę ustną niczym grzechotka zapłakanego malucha.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Rozsmakowana Algadia

PS: Wielką radość sprawisz mi, jeśli zdecydujesz się na polubienie mojego nowo powstałego fanpage'a na Facebook'u :)
Kontynuuj czytanie

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Portfolio Zdrowej Żywności - Styczeń 2014

Jednym z moich licznych noworocznych postanowień jest rozpoczęcie zdrowego odżywiania się. Zważając na to zdecydowałam się wprowadzić na blogu serię wpisów obrazującą moje próby wypełniania tejże obietnicy. Przez cały bieżący rok, każdego miesiąca publikować będę tutaj kolaże, dokumentujące moją walkę o zmianę nawyków żywieniowych. 
Chciałabym dzięki takim galeriom zmotywować innych do boju o wartościowsze odżywianie swego organizmu. Pragnę również zainspirować te osoby, które tak jak ja pragną przekształcić swój jadłospis na lepsze, ale straciły już pomysły na nowe dania i popadły w niebezpieczną rutynę. Serdecznie zapraszam więc do zapoznania się poniżej z pierwszym odcinkiem cyklu "Portfolio Zdrowej Żywności".


Śniadania i Kolacje

Owsianka jest daniem dość kontrowersyjnym. Niektórzy ludzie za nią przepadają, inni darzą niepomierną nienawiścią. Ja zdecydowanie należę do pierwszej z wspomnianych grup. Do spreparowania omawianego posiłku najchętniej używam płatków orkiszowych, sympatią darzę również drobniutkie, błyskawiczne płatki owsiane. Zamiast krowiego mleka, wybieram własnoręcznie zrobione mleko kokosowe, które nadaje fantastyczny charakter smakowi dania. Dla urozmaicenia do garnka z gotującą się papką dorzucam jeszcze pokrojone w kosteczkę jabłka i suszone morele. Przelaną do miski owsiankę zaś, zwieńczam na dodatek kleksem z wybranego dżemu oraz domowego masła orzechowego.

Gdy nie mam ochoty na dłuższe czatowanie przy przysłowiowych garach wybieram opcję "talerza obfitości". Zwykle umieszczam na nim kanapki z chleba razowego, bądź pumperniklu w towarzystwie owoców i warzyw. Czasem zdarza mi się dołączyć do tego zestawu szklankę kokosowego mleka, lub w razie ochoty na słodkości, paczkę ciastek "FitMorning" z najpopularniejszego polskiego dyskontu.


Jeśli mam ochotę na odmianę i pragnę przełamać konsumpcyjną rutynę, decyduję się na smażenie różnego rodzaju placuszków. Na zdjęciach ujrzeć możecie owsiane krążki, które uwielbiam obdarzać jogurtową, bądź konfiturową powłoką. Na kolażu przedstawiłam również zdecydowanie bardziej wytrawne placki, stworzone na bazie kaszy.


Obiady


Obiad jest daniem, na którego postać nie mam zbyt wielkiego wpływu, ze względu na to, że to nie ja go przygotowuję. Staram się jednak przekonywać mojego domowego kucharza do zdrowego gotowania i całkiem sprawnie mi to wychodzi, co można zaobserwować na powyższych zdjęciach.
Zamiast ziemniaków zazwyczaj wybieram razowy makaron, bądź ryż. Zawsze troszczę się również o to, aby największą część mojego obiadowego talerza stanowiły warzywa. Jestem wielką entuzjastką tartych buraków oraz brokułów, i to właśnie one najczęściej grają pierwsze skrzypce w moich daniach.


Drugie Śniadania i Podwieczorki


Odkąd zdecydowałam się zainwestować w robot kuchenny, rozkwitła moja miłość do koktajli. Bezsprzecznie mogę nazwać je odkryciem miesiąca. Przy tworzeniu shake'ów puszczam wodze mojej fantazji, i tworzę we wnętrzu wazonu blendera odpowiadającą mi w danym momencie kompozycję.


W ramach drugich śniadań i podwieczorków serwuję sobie rozmaite, różnorodne posiłki. Ostatnim z moich hitów jest mrożony jogurt pod pierzyną odżywczych dodatków, któremu możecie przyjrzeć się w lewym dolnym rogu. Czasem gdy nie brakuje mi chęci decyduję się na coś bardziej czasochłonnego w przygotowaniu jak widoczne na kolażu ciasto z mąki kokosowej. Jeśli mam ochotę na coś szybkiego, najczęściej wybieram plasterki jabłka z masłem orzechowym. Czasem dorzucam do nich kilka ciasteczek, lub filiżankę kokosowego mleka.


Uważam, że Styczeń bezsprzecznie mogę uznać jako produktywny w kwestii wypełniania mojego żywnościowego postanowienia. Mam nadzieję, iż będzie on wstępem nie tylko do roku zdrowego odżywiania, lecz do całego życia usłanego służącymi właściwemu funkcjonowaniu organizmu posiłkami.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Algadia

PS: Przedwczoraj zdecydowałam się w końcu na założenie fanpage'a mojego bloga na Facebook'u. Gorąco zachęcam Was do polubienia tejże strony w celu bycia na bieżąco ze wszystkimi aktualnościami i zdobycia szerszego pojęcia o moim "pisarskim" warsztacie od kuchni.
Kontynuuj czytanie

sobota, 25 stycznia 2014

Aksamitny Krem z Awokado

Odkąd zaczęłam wdrażać w życie jedno z moich noworocznych postanowień jakim jest zdrowe odżywianie, staram się wprowadzać do mojej diety różnorodne, wartościowe posiłki.
Jedną z moich ulubionych dotychczas wypróbowanych receptur jest przepis na kremową, łatwą w przygotowaniu pastę z awokado i jajek o aksamitnej konsystencji. Świetnie sprawdzi się ona w roli smarowidła do pieczywa, ja jednak najbardziej lubię najzwyczajniej zajadać ją łyżeczką.


Składniki potrzebne nam do wykonania kremu to zaledwie:

- Dwa jajka
- Jedno dojrzałe awokado
- Sczypta soli i pieprzu
- Opcjonalnie sok z cytryny, aby awokado nie ściemniało (jeśli chcemy pastę przechowywać dłużej)

Sposób przygotowania:

1. Awokado obrać ze skórki. Jaja ugotować na twardo i pozbawić skorupek.
2. Ingridiencje pokroić w kostkę, przyprawić i zblendować na gładką masę.


Postępując wedle podanych kroków, będziecie mieli szansę wyczarować przepyszny, niezwykle odżywczy dla organizmu posiłek, o niesamowitych walorach zdrowotnych.



Gorąco zachęcam Was do wypróbowania wyżej przedstawionego przepisu. Zaręczam, iż awokado tak przyrządzone, może zmienić zdanie osób, które dotąd za nim nie przepadały i stać się dla nich nie lada przysmakiem.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Algadia
Kontynuuj czytanie

Last Minute Brownie

Zachwyca swoją prostotą, niskim nakładem pracy oraz szybkością przygotowania. W dzisiejszym wpisie idealne ciasto dla leniwców, których nieoczekiwanie nachodzi chcica na słodkości, i z przerażeniem odkrywają oni ich brak w szafkach i szufladach.


Świetnie smakuje z filiżanką mleka oraz bitą śmietaną, którą niestety tym razem musiałam zastąpić zwyczajną "dwunastką" z dodatkiem cukru.


Ingridiencje potrzebne nam do wyczarowania tego czekoladowego cuda (według przepisu z kanału YT "5 Sposobów na...") :

- 4 płaskie łyżki mąki pszennej.
- 4 łyżki cukru.
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia.
- 2 łyżeczki kakao.
- 3 łyżki mleka.
- 3 łyżki oleju.
- 1 jajko.

Sposób przygotowania:

1. Do wybranego naczynia (o pojemności minimum 300 ml) wrzucamy wszystkie składniki sypkie i dokładnie mieszamy.
2. Dodajemy gamę ingridiencji płynnych i miksujemy.
3. Wkładamy naczynie z ciastem do mikrofali na czas od 2 do 4 minut w zależności od mocy sprzętu (mój murzynek spędził w cieple 4 minuty).



Zdaję sobie sprawę, iż ciasto to nie należy do grupy ambitnych wypieków. Jeśli jednak spojrzeć na stosunek czasu przygotowania oraz prostoty wykonania do jego jakości, okazuje się ciekawym i wartym uwagi indywiduum.

Pozdrawiam Was Serdecznie,
Algadia
Kontynuuj czytanie

piątek, 24 stycznia 2014

Rivierański haul zakupowy

Jako mieszkanka Gdyni, mam przyjemność czerpać korzyści z faktu istnienia na jej terytorium nowo wybudowanego, monumentalnego centrum handlowego o wdzięcznej nazwie Riviera. Miejsce to skupia wiele ważnych dla mnie kosmetycznych punktów zakupowych takich jak Rossmann, Ziaja, Hebe oraz Superpharm.
W czwartkowe popołudnie, wraz z przyjaciółką udałam się na przechadzkę po błyszczącej posadzce nadmienionego budynku i dałam się ponieść szałowi zakupów.


Ziaja, Ziajka, kremowy olejek myjący dla dzieci na ciemieniuchę hypoalergiczny
Sięgnęłam po niego w firmowym sklepie Ziaji z czystej ciekawości co do kwestii jego składu. Jakiegoż objawienia doznałam wyczytując w nim olej słonecznikowy, makadamia oraz bawełniany. Zawiera on również łagodny detergent, w związku z czym podejmę próbę stosowania go jako szamponu do włosów.

Nivea, Intense Repair, odżywka odbudowująca
Odżywka ta jest odhaczonym punktem na liście moich kosmetycznych pragnień. Doszły mnie słuchy, iż swym działaniem bije na głowę uwielbianą przez Włosomaniaczki wersję Long Repair.

Seri, Natural Line, maska repair & nutrition 
Zachwyciła mnie ciekawym składem, oraz stosunkiem ceny do pojemności słoja, w którym jest umieszczona. Zawiera między innymi cztery różne soki owocowe, kwas jabłkowy oraz miód.

Ziaja, Maziajki, szampon + płyn do mycia lody ciasteczkowo - waniliowe
Odkąd staram się zdrowo odżywiać, mogę pozwolić sobie na słodycze jedynie w tej postaci. Zapach tego kosmetyku jest przecudnie słodki, w pełni pasuje do niego określenie nadane przez producenta.

Venus, Balsam do ciała regenerujący
Fundamentem składu tego produktu jest parafina. W balsamach do ciała jednak nie czuję potrzeby unikania tej substancji. Balsam ten charakteryzuje się satysfakcjonującym mnie zapachem, z mocno wyczuwalną cynamonową nutą.

Kamill, Hand & Nagelcreme intensiv
Stosunkowo dobrze sprawdza się jako uzupełnienie pielęgnacji atopowej skóry moich dłoni. Ze względu na to zdecydowałam się na jego ponowny zakup.

Jestem niesamowicie usatysfakcjonowana widocznymi powyżej rezultatami mojej wizyty w CH Riviera. Czas do następnego mycia włosów niewyobrażalnie mi się dłuży ze względu na palące pragnienie przetestowania zdobytych nowości. 
Mam nadzieję, iż zakupione kosmetyki wykażą się satysfakcjonującym mnie działaniem, i nie okażą się godne pożałowania wydanych na nie pieniędzy.

Wam również zdarzyło się ostatnio nadwyrężyć nieco zasoby swych portfeli? :)
Algadia
Kontynuuj czytanie

czwartek, 23 stycznia 2014

Wakacyjna beztroska

Aby przywołać wspomnienie ciepła, którym słońce tak rzadko obdarowuje powierzchnię naszej ojczyzny i wyrwać się nieco z otchłani szarugi i chłodu, wygrzebałam z mojego przepastnego archiwum fotograficznego sesję małej Riley.
Niechaj kadry te przypomną Wam letnie promienie słońca rozkosznie rozgrzewające skórę, oraz uczucie wakacyjnej beztroski.









Oczekująca nadejścia wiosny,
Algadia
Kontynuuj czytanie