poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Stylizacyjne zawirowania czyli co nieco o kobiecej naturze zmienności

// // 8 comments
Na początku był chaos. Włosy moje bowiem żyły bez żadnej stylizacji po myciu pozostawiane same sobie.


Rezultaty nie należały do wielce zadawalających więc przyszła pora na pierwsze kroki ku ukształtowaniu pasm. Po połowicznym podeschnięciu zawijałam je więc w dwa koczki ślimaki.



Upłynęło kilka tygodni a ja uznałam ,że to znów nie jest to czego oczekuję ,i że wyglądowi moich włosów po takim modelowaniu daleko do odnalezienia ich swoistej Mekki.
Postanowiłam znów zaufać naturze i ponownie się na niej zawiodłam ,a po kilku tygodniach kręciłam pióra na opaskę.



Wkrótce przyszła era CG. Pasma zasmakowały żelu lnianego i miały tą przyjemność jeszcze przez jakiś czas dopóty dopóki nie zaczęło drażnić mnie wieczne sklejenie włosów przy końcach mimo starannego odgniatania głównego bohatera tamtych tygodni.
Zachwycona zdjęciami prostych włosów Anwen po cięciu u Viru czułam wszystkimi zmysłami rozbudzające się we mnie pragnienie dla uzyskania takiej faktury pukli. O żadnym użyciu fryzjerskiego żelazka nie było mowy ,więc potraktowałam pasma modelowaniem na okrągłą szczotkę w towarzystwie suszarki.
Jak można się domyślić ze względu na falowane zapędy moich włosów i stopień koślawości wykonywanego zabiegu końcowy efekt nieco różnił się od zamierzonego. Fakt ten trochę mnie zdemotywował ,ale nie na długo. Następnego ranka okryłam bowiem urok delikatnych fal jakie wytworzyły mi się po zawinięciu włosów na noc w ślimaczego koka.
I tak nosiłam się przez okres kilku myć. Tylko kilku bo wewnątrz nadal paliło mnie niezaspokojone pragnienie prostych pasm. Ani się obejrzałam a do mojego czuprynianego zastępu dołączyła lokówko suszarka od firmy Philips.


Już po pierwszym użyciu pokochałam efekt jaki dawało jej używanie z prostującą nakładką a następnego dnia w zachwycie utwierdziła mnie jedna z koleżanek w czasie manualnego zachwycania się moimi włosami.
Sielanka nie mogła potrwać długo. Gdy tylko przystąpiłam do oglądania "Pamiętników Carrie" dziko zapragnęłam powrotu do pielęgnacji CG. Oczywiście po pierwszym myciu zapał opadł bo loki nie były tak piękne jak te głównej bohaterki (które swoją drogą są tworami gorących narzędzi).
Powrócił również problem sklejonych końcówek.
Postanowiłam odrzucić wszelkie narzędzia i produkty do stylizacji poza własnymi dłońmi ,za których to pomocą po myciu pieczołowicie ugniatałam swoje pasma. Potem dorzuciłam do tego jeszcze plopping ,a gdy laminowanie żelatyną cudownie zdefiniowało mój skręt poczułam ,że sukcesywnie dobijam do bezpiecznej stylizacyjnej przystani.

Pozdrawiam Was serdecznie :)
Algadia.

8 komentarzy:

  1. Płukanka z naftą kosmetyczną i opaska do włosów potrafią zdziałać cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie wyszły Ci te loki na opaskę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie ładne włosy. Fajnie ci wyszły loki na opaskę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na mnie też laminowanie żelatyną dobrze działa, w sensie podkreślenia skrętu!
    Ale te włosy zakręcone na opaskę są przepięknie! Od tej pory beda stanowiły moją inspirację! Przecież to są piękne, mięsiste, grube loki! Są IDEALNE! Dziewczyno, masz piękne włosy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Aż ugięłam się pod takim natłokiem komplementów :D
      Myślę ,że gdybyś Ty uraczyła swoje włosy płukanką z naftą kosmetyczną i kręceniem na opaskę to prezentowały by się równie pięknie :) A skoro piszesz na blogu ,że są podatne na stylizację to nie masz co się zastanawiać!

      Usuń
  5. Hej, mam pytanie - zauważyłaś spadek kondycji włosów używając lokówko-suszarki? Chcicłam kupić sobie coś takiego, bo operowanie suszarką i okrągłą szczotką zdecydowanie mnie przerasta... ale boję się zniszczenia włosów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę ,że porównując stopień potencjalnego zniszczenia za pomocą używania suszarki+szczotki z tym występującym przy używaniu lokówko-suszarki to jest on bardzo podobny ,a nawet znacznie mniejszy w zależności od wybranego modelu lokówko-suszarki. W moim jest specjalna opcja suszenia ThermoProtec i przy jej używaniu zniszczenia są niemalże zerowe :)

      Usuń