sobota, 30 marca 2013

Włosomaniactwo formalnie ,czyli o prowadzeniu dziennika

// // 13 comments
Długo zastanawiałam się nad tym czy podjąć się regularnego pisania pamiętnika moich włosów. To co ostatecznie skłoniło mnie do jego założenia to fakt ,iż stałam się posiadaczką dwóch kalendarzy. Pomyślałam że jeden z nich zostanie zagospodarowany przez wszelkiej maści ważne terminy ,zaś kartki drugiego zapełnią moje włosomaniackie wywody.


Zapisuję w nim fryzurę ,z jaką obnosiłam się danego dnia ,przebieg każdego mycia włącznie z efektami jakie dały mi dane produkty i sposobem suszenia. Znajdują się w nim także wszelkiego rodzaju spostrzeżenia oraz refleksje. Po prostu wszystko co dotyczy moich pasm.
Nie omieszkałam również w miejscu na notatki stworzyć czarną listę produktów,które u mnie dramatycznie się nie sprawdziły. Widnieje na niej między innymi płukanka z lukrecji


W celu wyróżnienia mojego kalendarza nieco spośród innych stworzyłam także swego rodzaju stronę tytułową przedstawiającą włosomaniacką wersję Meduzy.




Dzięki prowadzeniu takiego dziennika możemy znacznie szybciej ocenić to czy dane zabiegi bądź produkty nam służą. Mamy również szansę na to ,by dostrzec czy nasza obecna pielęgnacja idzie w dobrym kierunku i czy pozytywnie oddziałuje na naszą czuprynę. 
Pamiętnik pomaga nam spojrzeć z dystansu na nasze włosowe poczynania i subiektywnie je zinterpretować.

A czy Wy też spowiadacie się w jakiś sposób z Waszej pielęgnacji?

Pozdrawiam Was ciepło :)
Algadia

13 komentarzy:

  1. Bardzo ładny ten Twój dziennik :) Ja mam jedynie własny kalendarz, gdzie zapisuję co w danym dniu robiłam, ale taki dziennik też by mi się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmotywowałaś mnie!
    Od dzisiaj piszę pamiętnik włosowy :).


    Pozdrawiam,
    Marswi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny pomysł, nieco czasochłonny, ale myślę, ze na dłuższą metę zbierze więcej plusów niż minusów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja dzisiaj też zacznę zapisy włosowych poczynań :) dziękuję za inspirację!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wszystko zapisuję w tabeli na komputerze, potem robię podsumowanie.
    Lubię wiedzieć, co i jak wpływało na moje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zapisuję na komputerze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mam plik na pulpicie i w nim zapisuję moją pielęgnację, to naprawdę pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też zapisuję na komputerze. Po skończeniu danego kosmetyku wrzucam 1-3 zdania o działaniu i składzie do pliku MS Excel. Podobnie z olejami, zabiegami typu łączone oleje... Z moją manią zapisywania wszystkiego myślę, że gdybym obiecała sobie pisanie codziennie o włosach, to już by było za dużo :D

    Fryzury pisałam chyba przez pierwsze 100 dni noszenia włosów spiętych, później odpuściłam. Teraz zaznaczam sobie na liście tutoriali te, które miałam, żeby nie powtarzać a z 3. strony wypróbować wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. powodzenia w rozwijaniu swojej pasji i Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam pytanie dotyczące płukanki z lukrecji, o której wspomniałaś :)
    (jeżeli jest gdzieś o niej wpis, to przepraszam, ale nie mogę go znaleźć :< )
    Czy możesz opisać jej działanie?
    Właśnie chciałam ją zrobić, ale po przeczytaniu tego co napisałaś, chyba się rozmyśliłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co przepraszać, bo rzeczywiście taki wpis nie istnieje :)
      U mnie płukanka ta spowodowała gorsze rozczesywanie się włosów, szybsze plątanie się, sklejanie i trudności w ich układaniu. Każdy jednak ma inne włosy i w ich kwestii nie można generalizować. A nuż okaże się, że lukrecja będzie dla Ciebie hitem :)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź :)

      Usuń