poniedziałek, 11 listopada 2013

Wyznania udręczonej Włosomaniaczki

"Po co ty ludziom piszesz te składy, niech idą do sklepu i sami sobie sprawdzą. Co komu to zmieni, że jemu skład napiszesz? Dla mnie to jest pisanie dla pisania, masło maślane, apogeum!"

Powyższą wypowiedź z ust mojej mamy dane mi było usłyszeć w wakacje 2012 roku kiedy to stawiałam dopiero pierwsze kroki w świecie urodowych blogerek.

To tylko jedna z wielu fantastycznie motywujących do pisania sentencji jakie trafiły do moich uszu przez okres mojej skromnej blogowej kariery. Jeśli mogłabym dać kilka dobrych rad początkującym "pisarkom" to definitywnie najważniejszą z nich byłoby "Nie chwal się rodzinie i znajomym swym urodowym fetyszem i ukrywaj jak najdłużej fakt istnienia Twego własnego miejsca w internecie". Im dłużej utrzymasz w nieświadomości swoje otoczenie, tym dłużej dane Ci będzie cieszyć się spokojem.

Niestety, człowiek uczy się na błędach i gdybym wtedy wiedziała to co teraz, na pewno rozegrałabym wszystko inaczej.

Nie wiem co w lipcu zeszłego roku podkusiło mnie do wysłania odnośników do mojego bloga dwóm moim wtedy tak zwanym przyjaciołom. Na rezultaty tej pochopnej decyzji nie musiałam długo czekać.
Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego 2012/2013 zaczęły się życzliwe docinki płynące z ust moich najbliższych kamratów.
Po dodaniu posta wieczorem, mogłam być pewna, że następnego dnia usłyszę na jego temat konstruktywną opinię. Śmiano się z gamy moich włosowych synonimów(czupryn, pukli, pasm), cytowano złośliwie fragmenty wpisów oraz polemizowano nad sensem mojej twórczości w tej tematyce. Doszło nawet do tego, że usłyszałam, iż styl mojego pisania jest niesamowicie infantylny oraz głupi.

Życie nigdy nie rozpieszczało mnie słodkimi słówkami kierowanymi w moją stronę przez ludzi, przez co jestem osobą dość zahartowaną w tej kwestii. Wszystkie wyżej wymienione złośliwości spływały po mnie jak po gęsi i nie brałam ich specjalnie do siebie.

Przełom nastąpił gdy zaczęła wzrastać liczba obserwatorów mojego bloga, a wpisy me komentowało coraz więcej sympatycznych osób. Gdy osiągnęłam już ponad 50 stałych czytelników ludzie, którzy mi dogryzali tracili już nieco pewność siebie i w końcu wszystkie umizgi skonały śmiercią naturalną.

A co jeśli chodzi o zagadnienie złośliwości i życzliwości w rodzinie?

Pierwsze miesiące włosomaniactwa były dla mnie bardzo trudne. Przy każdym myciu głowy dostawałam reprymendę za zużywanie zbyt dużej ilości wody, oraz otrzymywałam obietnicę zgłoszenia się do mnie z kwitem niedopłaty za ową ciecz.
Ponadto besztana byłam za nakładanie zbyt dużej ilości kosmetyków na głowę, branie zbyt obfitej według mojej mamy ilości suplementów oraz używanie kontrowersyjnych mikstur w celu poprawy wyglądu pasm.
Straciłam rachubę jeśli chodzi o wielość razów w których usłyszałam poniższe stwierdzenie:

"Gdyby napisali, że gówno dobrze wpływa na włosy, to też byś sobie nałożyła!"

Na moje szczęście, jeszcze nie napisali.

Jakby tego było mało, według mojej rodzicielki źródłem mego każdego, nawet najmniejszego zdrowotnego problemu zawsze była moja dbałość o włosy. Każdy pryszcz był wynikiem suplementacji, każde przeziębienie spowodowane zbyt długim czasem trzymania odżywki na głowie, a każde potknięcie w nauce tłumaczone zbyt dużą ilością czasu poświęcanego "kudłom".

Przy każdej możliwej okazji słyszałam, że wszystko to co inwestuję w moje "kłaki" nie znajduje żadnego odbicia w wizualnych efektach dotyczących ich wyglądu.

Mama żaliła się wszystkim swoim najbliższym jakie to katusze musi ze mną przechodzić i jaka to jestem zaślepiona pielęgnacją włosów. Sprawiła nawet, że niektórzy ludzie zaczęli traktować mnie z lekkim dystansem i rezerwą dzięki Jej rekomendacjom.

Najśmieszniejsze jest jednak to, że gdy udało mi się w końcu doprowadzić mą czuprynę do ponadprzeciętnego stanu i znajomi mamy zwracali na nią pozytywną uwagę oraz komplementowali przy jej obecności, rozwodziła się nad tym jak to nie ma nic za darmo i że sama dzielnie zapracowałam na tak dobry wygląd moich włosów.

_____________________________________________________________________________________________________

Długo zabierałam się do napisania tego postu i cieszę się, że w końcu dałam upust moim frustracjom dotyczącym zachowania mego otoczenia.
Zdaje mi się, że każda włosomaniaczka była zmuszona kiedykolwiek do zmierzenia się z nieuprzejmościami ludzi lub wyśmianiem przez innych. Wychodzi na to, że to swego rodzaju chrzest w naszej "branży".

Najbardziej interesuje mnie jednak to, jak było u Was. Jeśli dane Wam było doświadczyć przykrości ze względu na Waszą pasję, gorąco zapraszam do podzielenia się swymi doświadczeniami w komentarzu.

Pozdrawiam Was serdecznie :)
Algadia
Kontynuuj czytanie

wtorek, 29 października 2013

Noc kopalnią piękna

Nocny sen to czas, w którym komórki naszej skóry ulegają dziesięciokrotnie szybszemu podziałowi niż w ciągu dnia. Ponadto odbudowują się one i rewitalizują, co daje nam prawdziwy wachlarz możliwości pielęgnacyjnych.
Istnieje wiele czynności, których systematyczne wykonywanie przed zaśnięciem przyniesie nam fantastyczne rezultaty i zamierzam wymienić je Wam w dalszym ciągu wpisu.
Dłonie są wizytówką każdego człowieka dlatego tak ważne jest dbanie o ich wygląd. 

- Przed pójściem spać warto pokusić się o peeling dłoni, po czym nałożyć na nie grubą warstwę treściwego, odpowiedniego nawilżacza (na przykład w postaci kremu), a następnie założyć specjalne bawełniane rękawiczki. 
Zaręczam, że rano obudzicie się z zachwycająco gładkimi i miękkimi rękoma, których dotyk będzie mylony z jedwabiem.

- W kwestii dbania o paznokcie oraz skórki wokół nich dobre rezultaty daje nakładanie oliwki (chociażby z firmy Eveline specjalnie przeznaczonej do paznokci), bądź gęstego, tłustego kremu(na przykład wazeliny). Likwiduje to problem odstających skórek, a co się z tym wiąże ogranicza nałogowe ich obgryzanie, które jest dość popularną przypadłością.

żródło


Usta to jeden z centralnych punktów na naszej twarzy, w związku z czym warto poświęcić im nieco uwagi.

- Zanim opadniemy w objęcia morfeusza skuśmy się na wieczorny złuszczający peeling ust (na przykład cukrowy). Następnie nałóżmy na nie wazelinę, pomadkę bądź specjalne masło, aby rano obudzić się z delikatnymi, miękkimi ustami pozbawionymi suchych skórek.


źródło
Stopy są jedną z najbardziej fundamentalnych części naszego ciała, ponieważ to na nich opiera się cały nasz ciężar. W nagrodę za utrzymywanie nas na nogach zafundujmy im zasłużoną nagrodę w postaci niewielkiego SPA.

- W przypadku stóp postępujemy podobnie jak z rękoma. Peelingujemy je gruboziarnistym specyfikiem, pokrywamy grubą warstwą treściwego mazidła, ale co logiczne zamiast rękawiczek zakładamy na nie grube skarpety, aby zapobiec wytarciu się kremu w pościel.
Zabieg ten zmiękczy nam wszelkie odciski i fantastycznie wygładzi powierzchnię stóp.

źródło

Brwi w duecie z rzęsami tworzą ramę dla naszego oka. Prostymi zabiegami możemy sprawić, że będą one znacznie lepiej spełniać swoją funkcję.

- Jeśli zdarzyło nam się zagalopować się przy regulacji brwi bądź natura nie obdarzyła nas zbyt bujnym owłosieniem skroni możemy łatwo temu zaradzić. Wystarczy co wieczór smarować brwi popularnym olejem rycynowym, który pobudzi je do wzrostu i spowoduje ich zagęszczenie. Jest to bardzo tani, a zarazem efektywny sposób.

- Problem zbyt krótkich i rzadkich rzęs możemy nieco zniwelować za pomocą wyżej wymienionego już olejku bądź balsamu do ust z dobrym składem (na przykład tym z Alterry za radą Aliny).
Należy przed spaniem nabrać niewielką ilość wybranego specyfiku na czystą szczoteczkę do rzęs i zaaplikować na dolne i górne włoski.
Zabieg ten wydłuży i zagęści nam rzęsy, przez co uczyni nasze spojrzenie bardziej zalotnym i romantycznym.


źródło



Piękne, zadbane włosy są ponadczasową, bezcenną ozdobą kobiety która je nosi. Noc jest idealnym momentem na dopieszczenie naszych pukli oraz skalpu i dostarczenie im solidnej porcji odżywienia.

- Fantastyczne rezultaty poprawy wyglądu naszych włosów zapewni nam całonocne olejowanie, kremowanie bądź maskowanie. Wieczorem na suche, bądź mokre pukle nałóżmy odpowiednią miksturę, zawińmy je w koczka ślimaka i skryjmy pod czepkiem kąpielowym bądź reklamówką.
Po porannym zmyciu mazidła z czupryny i jej wyschnięciu niewątpliwie ujrzymy pozytywne wyniki naszych wysiłków. Włosy odwdzięczą nam się miękkością i cudownym blaskiem.

- Nie zapominajmy jednak o naszym skalpie. Warto na noc wetrzeć w niego odpowiednią wcierkę lub olejek aby pobudzić wzrost włosów, zniwelować wypadanie bądź łupież i inne problemy skóry głowy.


Wiem, że rady z dzisiejszego posta dla niektórych mogą okazać się chlebem powszednim i mogą sprawiać wrażenie nieco oklepanych.
Moją intencją podczas pisania tego tekstu nie jednak było przekazanie Wam odkrywczych newsów pielęgnacyjnych.
Miałam na celu uświadomienie Wam jak wiele można poprawić w swoim wyglądzie stosując się tylko do kilku prostych zaleceń przed snem i mam nadzieję, że udało mi się to zrobić.

Pozdrawiam Was serdecznie i gorąco zachęcam do nocnej pielęgnacji :)
Algadia
Kontynuuj czytanie

czwartek, 19 września 2013

Nowe szaty bloga

Jak można łatwo zauważyć nie należę do rodzaju blogerek systematycznych. Czasem potrafię opublikować 3 w ciągu jednego dnia, a czasem mam czelność zostawić moje "dziecko" na kwartał bez jakiejkolwiek opieki oprócz sprawdzania martwych statystyk.
Blog ten jednak, nie raz przynosił mi satysfakcję oraz zadowolenie z samej siebie i gdy tylko zabrakło czynnego udziału w jego tworzeniu w moim życiu, nieco straciło ono ogólny sens.
Zatęskniłam za uczuciem ekscytacji pojawiającym się zaraz po publikacji każdego wpisu, oraz za radością wstępującą na moją twarz, po ujrzeniu nowych komentarzy autorstwa pozytywnie nastawionych do mnie osób dotyczących mego postu.
Nie wiem czy uda mi się zrealizować obietnicę powrotu do pisania, dlatego nic z tych rzeczy obiecywać nie mogę. Bardzo się jednakże postaram o pojawianie się nowych wpisów przynajmniej co tydzień

W ramach akcji powrotu do blogowania postanowiłam nieco odświeżyć wygląd tej strony. Jej poprzedni interfejs panował tutaj około roku, w związku z czym stwierdziłam, iż nadszedł najwyższy czas na zmiany.

Tak było:


A tak jest teraz:


Wciąż nie jestem w stu procentach zadowolona z wyglądu nowego szablonu, więc w najbliższym czasie najprawdopodobniej wprowadzę jeszcze kilka kosmetycznych zmian.

Pozdrawiam Was serdecznie :)
Algadia.
Kontynuuj czytanie

niedziela, 26 maja 2013

Połowa czasu trwania banu kosmetycznego za mną.

Dokładnie 50 dni temu oznajmiłam na łamach bloga ,iż postanowiłam drastycznie zmniejszyć liczebność arsenału moich kosmetyków do włosów. W tym celu wprowadziłam studniowy ban zakupowy i zaczęłam intensywnie denkować wspomniane produkty. Udało mi się wykończyć dokładnie 20 kosmetyków ,czyli połowę mojej kuriozalnej kolekcji :


Szampony:


1. Joanna Professional ,szampon głęboko oczyszczający o odświeżającym zapachu.
-Dobrze oczyszczał ,ma prosty i mocny skład ,bardzo tani.
2. Babydream , Kopf-bis-Fuss Waschgel, uniwersalny płyn do mycia ciała i włosów.
-Ciężko myło się nim włosy ,piana była "szorstka" a pukle strasznie się plątały.
3. Alterra ,szampon odbudowujący z olejkiem makadamia i figą.
-Alkohol w składzie w duecie z silnym detergentem bardzo podrażnił mój skalp. Przez długi czas musiałam męczyć się z łupieżem po jego stosowaniu. Zużyłam go do mycia wanny i pędzli do makijażu.
4. Malwa Gloria ,szampon czarna rzepa.
- Ma Śmieszną galaretowatą konsystencję ,dobrze oczyszczał ale trzeba było nałożyć go dość dużo.

Odżywki:


1. Isana Hair Professional ,odżywka z olejkiem arganowym.
-Totalna kiepścizna ,zużyta jako krem do depilacji.
2. Garnier Ultra Dolce, odżywka z olejkiem kokosowym i kakao.
-Bardzo przyzwoita ,pięknie pachniała.
3. Garnier Fructis, odżywka Mega Objętość 48h.
-Oblętości dodawała minimalnie ,zbyt lekka dla moich włosów.
4. Syoss ,odżywka odbudowująca z keratyną.
-Patrz punkt 1.

Maski:


1. Mary Ser ,maska z ekstraktem z bambusa.
-Szału nie ma ,dobra jako baza do wzbogacania.
2. Mary Ser ,maska z ekstraktem z marchwi.
-Jak wyżej.
3. Serical Crema al Latte ,maska z proteinami mlecznymi.
-Znów jak wyżej.

Oleje:


1. KTC ,czysty olej kokosowy.
-Bardzo fajnie się sprawdzał mimo tego ,że nie powinien pasować moim wysoko porowatym włosom.
2. Babydream ,oliwka.
-Bez rewelacji.
3. Dabur ,Amla.
-Moje włosy tragicznie reagują na oleje ukręcone na parafinie.
4. Olej Lniany Eurolen.
-Znów bez rewelacji.

Odżywki b/s


1. Joanna Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą.
-Ładnie nabłyszcza i pięknie pachnie.
2. Farmona Herbal Care Lniana.
-Gęsta i o świetnym składzie.

Ziela:


1. Kawon ,nasiona Kozieradki.

Cała reszta:


1. Nafta kosmetyczna z witaminami a + e.
-Bardzo fajnie sprawdzała się w roli płukanki.

Mam nadzieję ,że przez następne 50 dni uda mi się zdenkować resztę mojej kolekcji i będę mogła z czystym sumieniem dać upust mojemu zakupocholizmowi.

Pozdrawiam Was Serdecznie i lecę pakować się do Krakowa :)
Algadia.
Kontynuuj czytanie

piątek, 12 kwietnia 2013

Cztery centymetry hyc o podłogę czyli niespodziewany rezultat piątkowej wizyty u fryzjera

Uwielbiam dźwięk chrzęstu fryzjerskich nożyczek prześlizgujących się po końcówkach moich włosów. Słysząc go ciało me przeszywają dreszcze zaś nadnercza wzmagają produkcję adrenaliny i pracują na wysokich obrotach.
Od wielu miesięcy wytrwale schodziłam z cieniowanych pasm ,które na mojej głowie pozostawiła po sobie asymetryczna fryzurka z mojej burzliwej czuprynianej przeszłości.


Dziś po południu udałam się do fryzjera w celu rutynowego dwu-centymetrowego podcięcia końcówek. Podczas wykonywania żądanego przeze mnie zabiegu Pani Basia ,która zajmuję się moimi włosami od ponad dwóch lat (dokładnie od powyższej fryzury) oznajmiła mi ,że do całkowitego zrównania wszystkich włosów zostały mi 4 centymetry i fajnie byłoby tyle ściąć. Ja zważając na żółwi porost mojej czupryny poczęłam zapierać się rękoma i nogami ,żeby tylko nie stracić tyle cennej długości.

Jednakże po dłuższej chwili zastanowienia i intensywnych rozważań zmieniłam zdanie. Oczywiście musiałam to zrobić w ostatniej chwili wystawiając przy tym cierpliwość fryzjerki na nie małą próbę.
Po chwili obserwowałam kolejną porcję pukli spadającą na salonową posadzkę.
A oto co ujrzałam po wysuszeniu włosów (poprosiłam o wyprostowanie ich na szczotce):



Jestem niemożliwie zadowolona z rezultatów tego nieco radykalniejszego cięcia. Od kilku miesięcy widok moich piórkowatych końcówek w lustrze doprowadzał mnie do białej gorączki. Z misternie układanych fryzur wyłaziły one nieestetycznie i ogólnie mimo braku rozdwojeń nie prezentowały się najlepiej.


Teraz moje włosy odzyskały dawną świeżość ,lekkość w układaniu, ogólne piękno i ostrość końców.


Za nic nie żałuję mojej decyzji. Wręcz niemożliwie cieszę się z jej podjęcia. Mam bowiem świadomość ,iż gdybym tego nie zrobiła to na pewno żałowałabym i zadręczała się tym przez następny miesiąc. Dlatego od dziś gorąco zachęcam wszystkie dziewczyny do tego ,żeby nie roztkliwiały się nad każdym naprawdę maleńkim centymetrem swoich włosów zwłaszcza jeśli posiadają one denerwujące Was ostatki cieniowania z zamierzchłych czasów.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wspaniałego weekendu :)
Algadia.
Kontynuuj czytanie

sobota, 6 kwietnia 2013

Ziołowy macerat na pobudzenie porostu włosów

Zainspirowana poniedziałkowym wpisem u Aliny dotyczącym olejków przyśpieszających wzrost pasm i popędzana pragnieniem osiągnięcia długości włosów sięgającej pasa w jak najkrótszym czasie postanowiłam obudzić w sobie zatęchły zmysł zielarza i stworzyć swój własny tytułowy macerat.


Z szafki wydobyłam pierwszy lepszy słoik o pojemności około 400 mililitrów i zaczęłam zasypywać jego dno następującymi zielami w podanej ilości:

  • Łyżka stołowa rozmarynu. 
  • Kilka pokruszonych liści laurowych.
  • Dwie łyżeczki całej gorczycy.
  • Dwie łyżeczki skrzypu.
  • 50 gram kozieradki.
  • Trzy łyżki stołowe pokrzywy.
  •  Łyżka stołowa herbatki ekologicznej (w składzie między innymi łopian)
  • Trzy łyżeczki ziela bylicy bożego drzewka.



Wyżej wymienione specyfiki zalałam dużą szklanką oleju lnianego zmieszaną z dwiema łyżkami stołowymi rycyny. Potrząsnęłam mocno słoikiem i oto co ujrzałam:


Już za trzy tygodnie będę mogła rozpocząć testowanie działania tego osobliwego tworu i sprawdzić czy czas i produkty przeznaczone na jego wykonanie nie zostały wyrzucone w przysłowiowe błoto.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę dobrej nocy :)
Algadia.
Kontynuuj czytanie

Studniowy ban na zakupy włosowe oraz gigantyczny projekt denko

Jak mogłyście zauważyć w poście prezentującym moją aktualną kolekcję kosmetyków do włosów mój zakupoholizm rozrósł się do wielkich rozmiarów. Teoretycznie mając łazienkę suto zastawioną tyloma produktami powinnam odczuwać spełnienie w duecie z satysfakcją ,zaś po głowie nie powinny mi chodzić myśli o ich pomnożeniu.
W czuprynianej blogsferze jednakże wszem i wobec wiadomo ,iż nie tak działają włosomaniackie umysły. Moja wishlist'a rośnie z każdym dniem a podczas pobytu w drogerii i oglądania hauli blogerek aż świerzbią mnie ręce.
Aby nie doprowadzić własnej osoby do bankructwa i braku możliwości swobodnego poruszania się w łazienkowej przestrzeni postanowiłam wcielić w życie od dnia szóstego kwietnia 2013 roku oficjalny ban na zakupy włosowe i jak widać na zdjęciu stworzyłam już specjalnie do tej akcji przeznaczony kalendarz.


Wychodzi na to ,że swój żywot zakończy on dnia 14 lipca.


Pomyślałam również ,że skoro przez ponad trzy miesiące mam mieć dużą nadwyżkę finansową w związku z akcją to wprowadzę do niej systematyczną zbiórkę pieniędzy ,które po jej zakończeniu przeznaczę oczywiście na wykupienie całego asortymentu z mojej wishlist'y.


Moja stawka to 2 złote dziennie. Taką zbiórkę zaczęłam już kilka tygodni temu i dotychczas w jej ramach udało mi się zebrać kwotę 32 złotych. Niezmiernie wytężając swój kulawy w matematycznej dziedzinie umysł obliczyłam iż ban powinnam zakończyć z kwotą 232 złotych w mojej miniaturowej pocztowej skrzynce.


Kolejnym projektem ,który chcę wdrożyć w ramach akcji jest Denko obejmujące całą moją kuriozalną kolekcję kosmetyków.


Myślicie ,że taki asortyment wystarczy moim włosom na przeżycie 100 dni?

Uważam ,że każdej włosomaniaczce co jakiś czas przyda się taki właśnie ban połączony ze zbiórką pieniędzy. Ja oczyma wyobraźni już widzę swe lipcowe harce i wojaże na stronach z półproduktami oraz Rosyjskimi kosmetkami i aż radość rozpiera mnie na myśl o tym.

Pozdrawiam Was serdecznie :)
Algadia.

PS: Oczywiście kosmetyki litościwie zakupione za pomocą cudzego budżetu lub otrzymane w prezencie się tutaj nie liczą :D
Kontynuuj czytanie

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Stylizacyjne zawirowania czyli co nieco o kobiecej naturze zmienności

Na początku był chaos. Włosy moje bowiem żyły bez żadnej stylizacji po myciu pozostawiane same sobie.


Rezultaty nie należały do wielce zadawalających więc przyszła pora na pierwsze kroki ku ukształtowaniu pasm. Po połowicznym podeschnięciu zawijałam je więc w dwa koczki ślimaki.



Upłynęło kilka tygodni a ja uznałam ,że to znów nie jest to czego oczekuję ,i że wyglądowi moich włosów po takim modelowaniu daleko do odnalezienia ich swoistej Mekki.
Postanowiłam znów zaufać naturze i ponownie się na niej zawiodłam ,a po kilku tygodniach kręciłam pióra na opaskę.



Wkrótce przyszła era CG. Pasma zasmakowały żelu lnianego i miały tą przyjemność jeszcze przez jakiś czas dopóty dopóki nie zaczęło drażnić mnie wieczne sklejenie włosów przy końcach mimo starannego odgniatania głównego bohatera tamtych tygodni.
Zachwycona zdjęciami prostych włosów Anwen po cięciu u Viru czułam wszystkimi zmysłami rozbudzające się we mnie pragnienie dla uzyskania takiej faktury pukli. O żadnym użyciu fryzjerskiego żelazka nie było mowy ,więc potraktowałam pasma modelowaniem na okrągłą szczotkę w towarzystwie suszarki.
Jak można się domyślić ze względu na falowane zapędy moich włosów i stopień koślawości wykonywanego zabiegu końcowy efekt nieco różnił się od zamierzonego. Fakt ten trochę mnie zdemotywował ,ale nie na długo. Następnego ranka okryłam bowiem urok delikatnych fal jakie wytworzyły mi się po zawinięciu włosów na noc w ślimaczego koka.
I tak nosiłam się przez okres kilku myć. Tylko kilku bo wewnątrz nadal paliło mnie niezaspokojone pragnienie prostych pasm. Ani się obejrzałam a do mojego czuprynianego zastępu dołączyła lokówko suszarka od firmy Philips.


Już po pierwszym użyciu pokochałam efekt jaki dawało jej używanie z prostującą nakładką a następnego dnia w zachwycie utwierdziła mnie jedna z koleżanek w czasie manualnego zachwycania się moimi włosami.
Sielanka nie mogła potrwać długo. Gdy tylko przystąpiłam do oglądania "Pamiętników Carrie" dziko zapragnęłam powrotu do pielęgnacji CG. Oczywiście po pierwszym myciu zapał opadł bo loki nie były tak piękne jak te głównej bohaterki (które swoją drogą są tworami gorących narzędzi).
Powrócił również problem sklejonych końcówek.
Postanowiłam odrzucić wszelkie narzędzia i produkty do stylizacji poza własnymi dłońmi ,za których to pomocą po myciu pieczołowicie ugniatałam swoje pasma. Potem dorzuciłam do tego jeszcze plopping ,a gdy laminowanie żelatyną cudownie zdefiniowało mój skręt poczułam ,że sukcesywnie dobijam do bezpiecznej stylizacyjnej przystani.

Pozdrawiam Was serdecznie :)
Algadia.
Kontynuuj czytanie

sobota, 30 marca 2013

Włosomaniactwo formalnie ,czyli o prowadzeniu dziennika

Długo zastanawiałam się nad tym czy podjąć się regularnego pisania pamiętnika moich włosów. To co ostatecznie skłoniło mnie do jego założenia to fakt ,iż stałam się posiadaczką dwóch kalendarzy. Pomyślałam że jeden z nich zostanie zagospodarowany przez wszelkiej maści ważne terminy ,zaś kartki drugiego zapełnią moje włosomaniackie wywody.


Zapisuję w nim fryzurę ,z jaką obnosiłam się danego dnia ,przebieg każdego mycia włącznie z efektami jakie dały mi dane produkty i sposobem suszenia. Znajdują się w nim także wszelkiego rodzaju spostrzeżenia oraz refleksje. Po prostu wszystko co dotyczy moich pasm.
Nie omieszkałam również w miejscu na notatki stworzyć czarną listę produktów,które u mnie dramatycznie się nie sprawdziły. Widnieje na niej między innymi płukanka z lukrecji


W celu wyróżnienia mojego kalendarza nieco spośród innych stworzyłam także swego rodzaju stronę tytułową przedstawiającą włosomaniacką wersję Meduzy.




Dzięki prowadzeniu takiego dziennika możemy znacznie szybciej ocenić to czy dane zabiegi bądź produkty nam służą. Mamy również szansę na to ,by dostrzec czy nasza obecna pielęgnacja idzie w dobrym kierunku i czy pozytywnie oddziałuje na naszą czuprynę. 
Pamiętnik pomaga nam spojrzeć z dystansu na nasze włosowe poczynania i subiektywnie je zinterpretować.

A czy Wy też spowiadacie się w jakiś sposób z Waszej pielęgnacji?

Pozdrawiam Was ciepło :)
Algadia
Kontynuuj czytanie

Moje osobiste kuriozum - czyli aktualizacja kolekcji włosowych kosmetyków

Jeśli chodzi o kolekcję moich kosmetyków to na przestrzeni miesięcy jej zmieniająca się wielkość przypomina parabolę. Są miesiące ,w których mam po jednym egzemplarzu produktu z danego segmentu pielęgnacyjnego. Bywają też takie ,w których ilość moich kosmetyków przekracza wszelkie granice przyzwoitości a na łazienkowych półkach i wannie brakuje już dla nich miejsca. Paradoksalnie zaś w portfelu robią mi się wtedy niezłe luzy.

A oto bohaterzy dzisiejszego wpisu w liczbie 40.
(Aż nasunęło mi się zdanie Weronika i 40 kosmetyków ,jestem Alibabą XXI wieku :D)


Szampony:


1. Joanna Professional ,szampon głęboko oczyszczający o odświeżającym zapachu.
2. Joanna Naturia ,szampon z pokrzywą i zieloną herbatą.
3. Babydream , Kopf-bis-Fuss Waschgel, uniwersalny płyn do mycia ciała i włosów.
4. Schwarzkopf Schauma ,intensywny szampon przeciwłupieżowy.
5. Alterra ,szampon odbudowujący z olejkiem makadamia i figą.
6. Malwa Gloria ,szampon czarna rzepa.
7. Splend'Or ,szampon z olejkiem kokosowym.
8. Ziaja ,szampon lawendowy.

Odżywki:


1. Isana Hair Professional ,odżywka z olejkiem arganowym.
2. Garnier Ultra Dolce, odżywka z olejkiem kokosowym i kakao.
3. Garnier Fructis, odżywka Mega Objętość 48h.
4. Nivea long repair ,odżywka odbudowująca z olejkiem babassu i płynną keratyną.
5. Syoss ,odżywka odbudowująca z keratyną.

Maski:


1. Mary Ser ,maska z ekstraktem z bambusa.
2. Stapiz Sleek Line ,maska z odbudowująca i nadająca blask.
3. Mary Ser ,maska z ekstraktem z marchwi.
4. Serical Crema al Latte ,maska z proteinami mlecznymi.

Oleje:


1. KTC ,czysty olej kokosowy.
2. Babydream ,oliwka.
3. Dabur ,Amla Jasmine.
4. Dabur ,Amla.
5. Olej Rycynowy.
6. Olej Lniany Eurolen.

Ziela:


1. Kawon ,kwiatostan Lipy.
2. Flos ,ziele Bylicy Bożego Drzewka.
3. Labofarm ,ziele Skrzypu.
4. Kawon ,liść orzecha Włoskiego.
5. Kawon ,nasiona Kozieradki.
6. Kawon ,kora Dębu.
7. Eld ,Spirulina.
8. Kawon ,liść Pokrzywy.

Cała reszta:


1. Aflofarm ,Gliceryna.
2. Bielenda Graffiti ,bardzo mocny żel do włosów z odżywką.
3. Artiste ,gęsty jedwab.
4. Nafta kosmetyczna z witaminami a + e.


Pozdrawiam Was Serdecznie i z całego serca życzę wspaniale spędzonych świąt Wielkiej Nocy :)
Algadia.




Kontynuuj czytanie

piątek, 29 marca 2013

Słoneczny Haul oraz kadry prosto z Italii

Na przestrzeni jednego z pierwszych marcowych tygodni miałam przyjemność pobytu w osławionym wszem i wobec fantastycznym zakątku świata zwanym Italią. Zachwycona kosmetykami ,które przedstawia na swoim blogu mieszkająca na włoskiej wyspie Eve gdy tylko ujrzałam jakąkolwiek drogerię to w mgnieniu oka byłam już w jej wnętrzu.
Odkryłam zaletę znania się na składach produktów. Jako włosomaniaczka nie potrzebowałam mówienia biegle po Włosku ,po to by przeczytać opis danego kosmetyku. Wystarczyło zniżyć swój wzrok do akapitu zaczynającego się od.... INCL bądź ingredients :)
Niestety ku mojemu wewnętrznemu zawodowi nie znalazłam wszystkich produktów ,na które pożądliwie spoglądałam na wyżej wymienionym blogu. W drogeriach nie zastałam oliwki do mycia włosów Bilba ani balsamu od firmy Splend'Or ,ale mimo wszystko zdołałam jakoś wybronić się moją włosomaniacką ręką i z zakupów jestem w miarę zadowolona.

A oto co udało mi się włączyć do mojej kuriozalnej teraz kolekcji czupryniano-kosmetycznej:


1. Maska do włosów z ekstraktem z Bambusa Mary Ser ,500 ml.
Swoim składem nie powala na kolana ale zależało mi na dużej masce bez silikonów i innych oblepiaczy ,którą będę mogła wykorzystać  jako bazę do tuningu.

2. Maska do włosów z ekstraktem z Marchwi Mary Ser ,500 ml.
Tak jak wyżej.

3. Szampon do włosów z olejem kokosowym Splend'Or ,300 ml.
Zawiera bardzo wysoko w składzie olej kokosowy i inne przyjemne składniki. Na liście ingridiencji widnieje również SLeS ,więc będzie dobry do bogatego oczyszczania. Nadaje się również do popularnego ostatnio zabiegu Chelatowania ,ponieważ zawiera składnik Tetrasodium EDTA.

4. Balsam do włosów z ekstraktami z henny i octu Garnier Ultra Dolce ,200 ml.
W składzie widnieje kilka oblepiaczy ale patrząc na ciekawe ekstrakty zdecydowałam się na jego kupno.

5. Balsam do włosów z olejem kokosowym i ekstraktem z kakao Garnier Ultra Dolce ,200 ml
Bez silikonów ,z miłym składem.


W kwestii moich Italijskich łupów to by było na tyle. Uraczę was jeszcze kilkoma Włoskimi kadrami :)


Panna Cotta w uroczej rzymskiej restauracji.


W koloseum.






Matera ,czyli najpiękniejsze miasteczko jakie w życiu widziałam.


Wejście do Pompejskiej winnicy.


Pompejski "Księżyc w Nowiu".


Soczystość Italii w pełnej krasie.


Pozdrawiam Was Serdecznie i życzę fantastycznie spędzonego dnia :)
Algadia.

Kontynuuj czytanie