piątek, 27 lipca 2012

Jak oszukują nas producenci.

Będąc jeszcze nieuświadomioną włosowo dziewczyną doświadczyłam wielu kosmetycznych zawodów.Z zapałem kupowałam specyfiki do pukli sugerując się jedynie opisem producenta bądź reklamą. Nigdy nie mogłam pogodzić się z tym ,że u mnie dany produkt nic nie zdziałał w przeciwieństwie do włosów "pani z reklamy". Czasem zdarzało się tak ,że dany produkt wręcz pogarszał stan moich włosów. Oczywiście nie wiedziałam dlaczego.

W końcu jednak nadszedł czas uświadomienia. Stopniowo stając się włosomaniaczką odkryłam powód nie sprawdzania się produktów.  Otóż owym kosmetykom przyświecają trzy hasła ,niczym Walecznej Polsce oraz Francuskim rewolucjonistom - Opis ,Reklama ,Silikony. W tych trzech słowach kryje się cała "magia" tych spaniałych "cudotwórczych kosmetyków"

1. Sklejanie rozdwojonych końcówek.



Na przestrzeni ostatnich miesięcy firma Pantene zaczęła systematycznie wprowadzać kobiety w błąd głosząc w swojej reklamie o cudownej mocy swoich nowych kosmetyków. Producent gwarantuje sklejenie rozdwojonych końcówek włosów ,przy używaniu linii jego kosmetyków. 
Większego włosowego mitu jeszcze nigdy nie słyszałam. NIE DA SIĘ SKLEIĆ ROZDWOJONYCH KOŃCÓWEK. Istnieje na nie tylko jedno lekarstwo. Sprawia ono całkowite unicestwienie rozdwojonych końców ,sprawia ,że powracają dopiero po około 3 miesiącach ,a na dodatek sprawia ,że włosy wyglądają dużo lepiej. Co to za tajemniczy przedmiot? Nożyczki.

Znam pewną osobę ,która dała się nabrać na bajki wygłaszane przez owego producenta. Dziewczyna z włosami za pasem :) Pewnego razu przyglądałam się jej długim kędziorom i zauważyłam wiele rozdwojonych końcówek. Delikatnie oznajmiłam Jej ,że powinna się ich pozbyć. Odpowiedziała ,że kupiła sobie szampon pantene regenerujący końcówki i ,że jak się zregenerują to wtedy je zetnie. Niestety nie byłam w stanie przekonać Jej ,że oczekiwania te raczej się nie spełnią . Jest jedną z osób ,które "zawsze mają rację".

2. Głęboka regeneracja za pomocą silikonów.




Hasło nr 3-Silikony. To w tej kwestii kluczowa rzecz. Zachęcająca kolorowa etykieta ,z tyłu wywołujące uśmiech na twarzy i nadzieję obietnice producenta. Spójrzmy jednak nieco niżej na skład owego "głęboko regenerującego" drogeryjnego produktu. Co widzimy na pierwszym miejscu? SI-LI-KO-NY. A czy silikony mają coś wspólnego z chociażby nawilżającymi emolientami lub odżywczymi proteinami? NIE. Silikony to substancje tworzące gruby niejako ochronny film na powierzchni naszego włosa. Przy nieregularnym zmywaniu tych specyfików nawarstwiają się na jego powierzchni i zagradzają dopływ wszelkim składnikom odżywczym. Z powodu powłoki silikonowej włos,sprawia wrażenie zdrowego w wyniku jego połysku i miękkości. Jest to jednak tylko "optyczne" poprawienie kondycji włosa. Można porównać to do wyszczuplających gorsetów i noszenia ubrań w czarnym kolorze. Efekt wyszczuplenia-jedynie optyczny. Po zdjęciu owych specjalistycznych ubrań ukazuje się prawdziwe oblicze naszej sylwetki.

3. Szampon 2 w 1.




Jesteś zabiegana? Masz mało czasu na zajmowanie się sobą? Oto rozwiązanie dla Ciebie. Szampon i odżywka w jednym!

Takimi właśnie słowami producenci gorliwie zachęcają nas do kupna swoich produktów. Zapytam jednak? Jakim cudem szampon może spełnić należycie swoje zadanie ,kiedy połowę jego właściwości blokuje napływająca odżywka? Hmmm ,narzekamy tu na odżywkę a ,ona prawowicie odpowiada szamponowi-vice versa. I słusznie ,bo jak odżywka ma zadziałać ,kiedy jednocześnie jest blokowana i zmywana przez detergenty zawarte w owym cudownym specyfiku 2w1?
Tym oto sposobem żadne z dwóch aspektów tego szamponu nie spełni należycie swojego zadania.

4. Głęboka regeneracja za pomocą szamponu.




"Szampon Repair zawiera potrójny kompleks z płynna keratyną i regeneruje nawet mocno uszkodzone włosy zarówno na powierzchni włosów jak i ich wnętrzu"

Jakim cudem ,coś co trzymamy na głowie maksymalnie dwie minuty może głęboko zregenerować nasze włosy i doprowadzić je do wspaniałego stanu? Zregenerować bardzo zniszczone włosy jest w stanie tylko częste podcinanie, olejowanie ,nakładanie masek i odżywek,używanie delikatnych szamponów ,ale przede wszystkim odstawienie wszelkich prostownic ,lokówek i suszarek. Żaden szampon z miłą dla oka etykietą i świetnie zredagowanym opisem nie odwali za wyżej wymienione czynności całej roboty.

5. Doczepiane włosy w reklamach.

W każdej reklamie kosmetyków do włosów wyglądają one u wszystkich modelek niemalże tak samo. Miękkie ,natchnione ,lejące się, wygładzone acz z zachowaniem należytej objętości oraz nieziemsko błyszczące. 
Co kryje się za ich wspaniałą kondycją? To nic innego jak clip-in hair extensions ,czyli doczepiane kosmyki włosów.
Wprawdzie w zalinkowanej przeze mnie poniżej reklamie producent zaznaczył ,że do stylizacji fryzury Cheryl użyto doczepianych kosmyków. Nie wszyscy producenci jednak mają to w zwyczaju.




I tak oto w kilku punktach zawarłam większość kłamstw wiodących kosmetycznych producentów. Złota zasada włosomaniaczek brzmi- Czytam skład ,a nie opis producenta. Mam nadzieję ,że dzięki mojemu postowi przekonałam Was wszystkie do stosowania się do niej i ,że już nigdy nie przeżyjecie rozczarowania nad drogeryjnym produktem.

Pozdrawiam Was serdecznie :)
Algadia.
Kontynuuj czytanie

wtorek, 24 lipca 2012

Darmowe próbki kosmetyków Johnson & Johnson

Dziewczyny! W tym krótkim informacyjnym poście chciałam powiadomić Was o możliwości zamówienia darmowych próbek kosmetyków wymienionej w tytule firmy. Pod TYM linkiem ,możecie wpisać swoje dane i wyczekiwać przesyłki :)

Dowiedziałam się o tym od Narviki ,czytając TEN post :)

Pozdrawiam ponownie :)
Algadia.
Kontynuuj czytanie

poniedziałek, 23 lipca 2012

Fotorelacja intensywnej pielęgnacji włosów

Wczoraj przyszedł czas na kolejną sesję intensywnej pielęgnacji dla moich włosów. Podczas przygotowywania się do niej wpadłam na pomysł uwiecznienia jej etapów na zdjęciach i opublikowanie na blogu. Uznałam ,że będzie to uzupełnieniem dla poprzedniego posta o rutynowej pielęgnacji włosów. Zapraszam do obejrzenia :).

Peeling cukrowy skóry głowy zmieszany z szamponem oczyszczającym w proporcji dwie łyżki szamponu:dwie łyżki cukru



Olejowanie





Wcieranie Daktarinu przy okazji olejowania


Poranek po olejowej nocy i po podeschnięciu włosów



 Mycie żelem do higieny intymnej Facelle



Nakładanie maski (Isana z proteinami przenicy zmieszana z żelem z siemienia lnianego)



Nakładanie odżywki (Isana z Babassu zmieszana z żelem z siemienia lnianego)



Wcieranie Jantaru w skórę głowy


Zabezpieczanie końcówek olejkiem Babydream fur Mama


Modelowanie włosów


I to by było na tyle :)

Pozdrawiam Was i życzę dobrej nocy :)
Algadia.
Kontynuuj czytanie

piątek, 20 lipca 2012

Jak wygląda moja rutynowa pielęgnacja włosów?

Jako początkująca włosomaniaczka prowadzę dość intensywną pielęgnację. Jak wyglądają poszczególne jej etapy? Zaraz postaram się Wam je przedstawić :)

Co robię przed myciem?
Każdego wieczora przed myciem włosów (robię to co drugi dzień) olejuję je w wannie zgodnie z  metodą autorstwa BlondHairCare mieszanką olejków Babydream fur Mama. Przy okazji wcieram Daktarin w skórę głowy. Stosuję go razem z olejowaniem z powodu tego ,iż gdy aplikuje się go na suche ,umyte i wypielęgnowane włosy daje efekt obciążenia i tłustości u nasady ,czego bardzo nie lubię. Po wyschnięciu naolejowanych kosmyków zawijam je w koczka ślimaka , rozkładam ręcznik na poduszce i idę spać. 

Co robię podczas mycia?
Olej z czupryny zmywam za pomocą żelu do higieny intymnej Facelle. "Zabieg" ten wykonuję dwukrotnie ,po czym nakładam na włosy maskę (obecnie Isana-żółta z proteinami pszenicy) na pół godziny. Następnie raczę moje pukle odżywką (obecnie znana i chwalona wszem i wobec Isana z olejkiem Babassu) na 10 minut. Na sam koniec rytuału mycia jako ostatnie płukanie włosów stosuję płukankę z siemienia lnianego ,o której dowiedziałam się TU ,żeby zapobiec puszeniu się włosów.

Co robię po myciu?
Później na kilka minut zawijam włosy w ręcznikowy turban ,żeby wchłonął nadmiar wody. Następnie wcieram Jantar w skórę głowy i zabezpieczam końcówki silikonowym serum. Rozczesuję Tangle Tezeer (mam kręcone) i czekam aż naturalnie wyschną stosując się do TEJ metody stylizacji Brunette (wyłączając prostowanie grzywki)

Co poza tym?
Łykam suplementy. Obecnie Humavit Skrzyp i Pokrzywa ,a także Calcium Panthenonicum. Używam gumek bez metalowych elementów i związuję włosy na noc w koczka ślimaka-chroni to włosy przed urazami mechanicznymi a także potęguje skręt :)

Tak intensywną pielęgnację włosów rozpoczęłam wraz z założeniem bloga. Wcześniej nieregularnie olejowałam włosy ,nie stosowałam wcierek i spałam z rozpuszczonymi puklami :C . Mam nadzieję ,że uda mi się utrzymać obecny intensywny plan pielęgnacji jak najdłużej :)

Pozdrawiam Was i życzę mile spędzonego piątkowego wieczoru :)
Algadia.

PS: W związku z moimi jutrzejszymi urodzinami ,prezentem ofiarowanym mi przez przyjaciółkę są dowolne zakupy w Auchan w cenie do 30 złotych. Są jakieś produkty stamtąd pochodzące ,które świetnie Wam się sprawdziły i chętnie Byście je poleciły? Jeśli tak ,to napiszcie o nich w komentarzach ,lub zamieszczajcie linki do Swoich blogowych recenzji. Będę Wam bardzo wdzięczna :)

Kontynuuj czytanie

Recenzja Serum na końcówki Avon Advance Techniques

Pewnego razu ,gdy pojechałam na wczasy  na wieś do mojej Cioci dorwałam w Jej łazience tytułowe serum. Natychmiast musiałam je przetestować ,oczywiście za Jej  zgodą. Byłam zachwycona tym jak moje włosy pięknie się po nim układają i błyszczą ,dlatego wkrótce zakupiłam własną buteleczkę na stoisku Avon w centrum handlowym.


Bardzo podoba mi się wygląd preparatu. Szklany pojemnik i wygodny dozownik ,który bardzo uprzyjemnia użytkowanie to jest to ,czym producent się tutaj wykazał. Konsystencja produktu jest idealna. W sam raz ,żeby równomiernie rozprowadzić go na włosach. Można ją porównać do konsystencji Biosilku (którego kiedyś niestety używałam) ,lub do serum BioWax'a a+e.


Zapach jak dla mnie jest dość ładny. Samo serum działa na włosy jak nabłyszczacz. W moim przypadku również zmiękcza pukle i nieco pomaga opanować puch. Błysk jest właściwie jedynie doraźny. Gdy odkryłam tą właściwość-miałam wizję. Mianowicie jestem na spotkaniu towarzyskim. Udaję się na stronę ,żeby "przypudrować nos" i wcieram serum we włosy. Po powrocie do znajomych dostrzegam wiele zazdrosnych spojrzeń dziewcząt zerkających na nie i słyszę mnóstwo komplementów na ich temat :)


Opis producenta:
Nowa wersja znanego serum z linii Advance Techniques, o nieco wzbogaconym składzie. Formuła oparta na technologii Tri-Keratin. Wygładza strukturę włosa i wzmacnia jego korzenie, dlatego włosy stają się zdrowe i lśniące. Błyskawicznie odżywia i regeneruje ich przesuszone i zniszczone końcówki. Sprawia, że włosy się ni plączą i są niezwykle błyszczące. Dla skuteczniejszej ochrony zawiera filtr przeciwsłoneczny. Preparat należy delikatnie wmasować w końcówki wilgotnych bądź suchych włosów.

Osobiście nie mam pojęcia jak płyn napakowany silikonami ma odżywić i zregenerować nasze włosy i sprawić ,że staną się zdrowe. Poza tym jak ten preparat ma wzmocnić korzenie włosów ,skoro nie nakładamy do na skórę głowy ,tylko na same końcówki?!


Skład: Cyclopentasiloxane, Cyclomethicone, Alcohol Denat., Dimethicone, Phenoxyethanol, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Parfum,Benzophenone-2, Panthenol, Phytantriol, Aqua, Propylene Glycol, Creatine, Laminaria Digitata Extract, Pelvetia Canaliculata Extract, Methylparaben, Propylparaben, Hexyl Cinnamal, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Coumarin, Hydroxycitronellal, Amyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde

Cena: 19,90zł / 30ml



Niniejszy produkt zakupiłam w czasach "nieświadomości składów" ,kiedy wyżej wymieniony Alcohol Denat nie wywoływał u mnie wyrazów popłochu. Teraz ,kiedy wiem jak opisany specyfik działa na włosy jestem zmuszona uznać go jako bubel. Może któraś z Was ma pomysł jak inaczej niż zgodnie z zastosowaniem mogę wykorzystać ów preparat?

Jako ,że w weekend ponownie wybieram się do Gdańskiej Matarni - mam nadzieję ,że załapię się jeszcze na opisywaną przeze mnie promocję serum BioWax'a z witaminami A+E w SuperPharm . Przypominam! Przecena z czternastu na osiem złotych :)
Kontynuuj czytanie

wtorek, 17 lipca 2012

Kolekcja moich kosmetyków do włosów i suplementów

Nadszedł czas na odsłonięcie przed wami całej kolekcji moich skarbów. Niektóre wyciągnięte z czeluści szafy, inne zabrane z podium jakim jest półka pod lustrem ,a jeszcze inne porwane z brzegów mojej wanny. Takim oto sposobem wszystkie zebrały się sukcesywnie przed ścianą na podłodze w mojej kuchni. Po sprawdzeniu obecności stwierdziłam ,że stawiło się wszystkich 24 uczestników spotkania.


                                                                                Szampony:                                                                                     
1. Isana-szampon wygładzający z olejkiem babassu.
2. Joanna-szampon głęboko oczyszczający o odświeżającym zapachu.
3. Facelle-delikatny żel do higieny intymnej.
                                                                                Odżywki d/s:                                                                              
1. Isana-odżywka wygładzająca z olejkiem babassu.
2. Elisse-odżywka do włosów suchych i zniszczonych z ceramidami.
                                                                               Odżywki b/s:                                                                                        
1. Joanna Naturia-odżywka z miodem i cytryną.
2. Joanna Naturia-odżywka z makiem i bawełną.
                                                                                  Maski:                                                                                                        
1. Bingo Spa-proteiny kaszmiru i kolagen.
2. Isana- Haarkur intensiv-pflege.
                                                                          Mgiełki i wcierki:                                                                                                   
1. Isana-dwufazowa odżywka w spreju do włosów suchych i zniszczonych.
2. Isana-woda brzozowa.
3. Daktarin.
4. Farmona-jantar.
5. Green Pharmacy-eliksir wzmacniający przeciw wypadaniu.
                                                                              Suplementy:                                                                                  
1. Humavit-skrzyp i pokrzywa.
2. Calcium Panthenonicum.
                                                                                 Oleje i inne:
1. Olej Wielkopolski-rzepakowy.
2. Olej Rycynowy.
3. Olejek Babydream fur mama.
4. Herbapol-herbata z liści pokrzywy.
5. Herbapol-herbata z liści skrzypu.
6. Avon ,Advance Techniques - serum do wszystkich rodzajów włosów na rozdwajanie się końcówek.
7. Nafta kosmetyczna z witaminami a+e.
8. Venita-balsam koloryzujący do włosów na bazie henny ,kolor 15-bronze.

Pozdrawiam Was i życzę mile spędzonego dnia :)
Algadia.
Kontynuuj czytanie

Mini haul ze sklepu zielarskiego

Uwielbiam małe zielarskie sklepiki ,w którym zawsze dostanę to ,co mi się zamarzy bez obaw o brak dostępności ,czy sprzedaży danej rzeczy. Mają one swój klimat. Na półkach za ekspediencką kasą wiją się nieznane z hipermarketowych i drogeryjnych półek różnego rodzaju kosmetyki. Ziołowe wcierki ,tajemnicze płukanki ,odżywki i maski nieznanych powszechnie firm i wiele innych kosmetycznych i nie tylko ciekawostek. Mój sklepik znajduje się w centrum Gdyni,choć mimo tego nie jest zanadto oblegany przez klientelę. Leży na przeciwko sławnej Gdyńskiej hali. Żeby do niego stamtąd dojść trzeba pokonać średnio ruchliwą szarą ulicę ,a następnie wypatrywać trzech schodków ,prowadzących do szklanych drzwi oprawionych w seledynową ramę. Obok nich znajduje się przyciągająca ludzkie oczęta wystawa  ,na których mieszczących się w niej trzech półkach stoją tajemnicze pudełeczka ,buteleczki i tym podobne. Zachwycają one swą ziołową stylistyką i zapraszają po więcej do wnętrza sklepu. Mnie ,często zdarza się wpatrywanie w wymienioną wystawę i mimowolne wejście do środka poprzez jej hipnotyczne właściwości. Tam witają mnie dwie poczciwe ekspedientki z chęcią służące Swoją rozległą wiedzą i radą. Ostatnią wizytę Tym przemiłym paniom złożyłam wczoraj ,a zakupiłam dwa chodzące za mną od dawna produkty:


1. Balsam koloryzujący z ekstraktem z henny. Venita , 8,45 złotych. Kolor Bronze 15.
Kupiony z myślą sprawdzenia mojej prezencji w ciemnych brązach i zlikwidowaniu pozostałości rudego odcienia moich włosów. Martwi mnie jednak fakt, iż ponoć niektóre odcienie pozostawiają po zmyciu koloru różową poświatę. Poza tym 1,5 miesiąca temu farbowałam włosy henną i nie wiem czy to nie wpłynie jakoś na końcowy rezultat użycia balsamu.
2. Jantar ,odżywka do włosów i skóry głowy. Farmona ,11,50 złotych.
Zakupiony w ramach planu przyspieszania porostu włosów. Bardzo popularny wśród włosomaniaczek i mam nadzieję ,że u mnie również dobrze się sprawdzi.

Kontynuuj czytanie

Plan przyśpieszania porostu włosów

Jako początkująca włosomaniaczka duży nacisk kładę na przyśpieszanie porostu włosów. Za mną nieudana próba picia drożdży (piłam przez tydzień, potem zapominałam) ,wcierania Daktarinu w skórę głowy, picia herbatek z pokrzywy i skrzypu ,łykania suplementów oraz masażu skóry głowy. Przyszedł czas ,żeby powiedzieć temu stanowcze NIE! Oto ogłaszam STOP obijaniu się i START intensywnemu przyśpieszaniu porostu. Oto zredagowany przeze mnie plan:

-Wieczorami przed myciem włosów nakładanie oleju na włosy i wcieranie Daktarinu w skalp.
-Po umyciu włosów i ich odżywieniu wcieranie zakupionego dzisiaj Jantara.
-Łykanie CP (calcium pantothenicum ) dwa razy dziennie po dwie tabletki.
-Codzienne kilkuminutowe masowanie skóry głowy.




Na razie nie  uwzględniam picia drożdży ani herbat ziołowych z powodu zbliżającego się tygodniowego wyjazdu do Egiptu. Wtedy na pewno nie będę miała dostępu do nich , a także czasu na ich przygotowanie i użytkowanie. Tak więc jutro dokonam mierzenia pasemek kontrolnych, a także zrobię zdjęcie moim włosom ,a postępy będę na bieżąco Wam relacjonować :)

Pozdrawiam Was i życzę dobrej nocy :)
Algadia.


Kontynuuj czytanie

niedziela, 15 lipca 2012

Wakacyjny Haul Zakupowy

Dziś niemalże cały dzień spędziłam na zakupach. Odwiedziłam pomorską Matarnię i oczywiście obowiązkowo apteko-drogerię SuperPharm .Pragnę Was z radością poinformować ,iż panuje tam promocja na maski od BioWaxa. Mianowicie wszystkie zostały przecenione z dwudziestu złotych na trzynaście :) Ja osobiście nie zakupiłam żadnej ,jednak koleżanka ,z którą byłam na tychże zakupach skusiła się na wersję do włosów farbowanych. Swoją drogą stopniowo udaje mi się zarażać Ją włosomaniactwem ,ale o tym w innym poście. Drugą i ostatnią promocją jaka rzuciła mi się w oczy było serum ,również od BioWaxa z witaminami a+e. Buteleczka o pojemności 30 mililitrów została przeceniona z czternastu na osiem złotych :D  .Kolejnym przystankiem moich zakupów był hipermarket real ,a dokładniej jego pasaż. Oto co udało mi się nabyć:


1. Olejek babydream fur mama-Rossman ,12,49 złotych.
Zachwalany przez wiele blogerek. Cudowny skład. Świetna mieszanka olei. Właśnie siedzę z nim na głowie :) . Jakie przyniósł rezultaty okaże się dopiero jutro rano.

2. Isana, odżywka z olejkiem Babassu-Rossman, 5,49 złotych.
Znana wszystkim. Niezwykle spopularyzowana przez wszystkie blogi i fora internetowe. Dowiedziałam się o niej stosunkowo niedawno. To moje trzecie jej opakowanie. Działanie oczywiście wspaniałe.

3. Isana, maseczka do włosów suchych i zniszczonych-Rossman, 8,49 złotych.
Cierpliwie czeka na pierwsze zastosowanie.

4. Mocna gumka obszyta miękkim welurowym materiałem w kolorze "dresowym"-Świat Spinek ,
 5,9 złotych.
Kupiona z myślą o wiązaniu nią włosów na noc. Ma nie powodować odgnieceń ,być delikatna dla włosów i dobrze je trzymać.

5. Dwie mocne i bardzo rozciągliwe gumki do włosów bez metalowych elementów-Świat Spinek, 1 złoty.

Mam nadzieję ,że te produkty będą się świetnie sprawować na moich włosach a ja powoli przymierzam się do pierwszego zakupu zestawu półproduktów :)

Pozdrawiam Was ciepło.
Algadia.

Kontynuuj czytanie

Mini aktualizacja włosów

Dlaczego mini? Dlatego ,że jest dopiero połowa miesiąca jednakże niezwykle mnie korci aby pokazać Wam jak moja feralna ruda henna cudownie opuszcza i daje spokój mnie i moim włosom. Zdjęcie wykonałam tradycyjnie w korytarzu ,po olejowaniu olejem z pestek winogron z małą domieszką rycyny ,masce z siemienia lnianego (właściwie to maską bingo proteiny kaszmiru i kolagen zmieszaną z lnianym żelem własnej roboty) i po płukance z siemienia zachwalanej przez Drogą Anwen w tym poście. Po takiej serii zabiegów nawet moje nigdy niewdzięczne włosy stały się posłuszne. Bardziej miękkie niż zwykle ,bardziej błyszczące i przede wszystkim wygładzone. Pełnej recenzji każdego zabiegu z osobna możecie spodziewać się za jakiś czas kiedy to już doszczętnie przetestuję i wykończę każdego z nich :)
A teraz czas na fotorelacje :

 z lampą błyskową

i bez niej

Na koniec wpisu pragnę Wam jeszcze zaprezentować małe porównanie z tego jak na przestrzeni 1,5 miesiąca zmywała mi się henna. Należy analizować je kolumniasto (u góry zdjęcie z lampą błyskową ,na dole bez) i od strony lewej :)



Pozdrawiam i życzę Wam udanego dnia :)
Algadia.
Kontynuuj czytanie

Recenzja szczotki Tangle Teezer

Szczotkę tangle teezer zamówiłam z powodu daru przekonywania youtube'owiczki RolciasLand: http://www.youtube.com/user/RolciasLand/videos  . Zakupiłam ją na allegro w cenie około 50 złotych razem z przesyłką. Wybrałam kolor neonowo pomarańczowy.


Pewnie wszystkie słyszałyście już wiele o tym produkcie. Powierzchnia czesząca szczotki jest pokryta giętkimi gumowymi "pałeczkami" o różniącej się od siebie długości ,co ma ułatwiać rozczesywanie niesfornych kołtunów.


Myślę ,że w tym aspekcie sprawuje się bardzo dobrze ,jednak nie mogę tego jednoznacznie stwierdzić ,ponieważ czeszę moją czuprynę jedynie po umyciu i od wielkiego dzwonu wtedy, gdy są suche. Obiekt jest niezwykle leciutki. Gdy dotarł do mnie pocztową drogą lekkości jego nie mogłam się nadziwić. Sprawia też nieco wrażenie niestarannie wykonanej. Na "grzbiecie" znajduje sie autograf autora szczotki ,wokół niego jest taka jakby "obwódka" ,która daje nam znać że ,ów podpis był odlewany. Nie wiem czy wiecie o co mi chodzi,dlatego dołączam zdjęcia niedociągniętego detalu.






Krawędzie przedmiotu sprawiają również wrażenie niestarannie dociętych:




A teraz czas na wielki pozytyw jakim jest fakt ,który odkryłam dopiero po około miesiącu użytkowania tej szczotki. Mianowicie - jest otwierana! W dodatku jest całkowicie pusta w środku, dzięki czemu może stać się wspaniałym schowkiem chociażby na gumki i spinki do włosów :)






Niestety kryje się za tym także jeden mały negatyw. Przez to że szczotka jest rozkładana ,w miejscu jej zatrzasku bardzo łatwo zbierają się małe ilości odżywek, masek lub olejów ,oczywiście tylko wtedy,kiedy tak jak ja używa się jej do rozprowadzania na włosach tych właśnie substancji.


Bardzo łatwo jednak jest te resztki usunąć ,więc nie ma się czym obawiać.


Podsumowując szczotka Tangle Teezer posiada więcej zalet niż wad. Ma świetny wygląd, wspaniale dopasowuje się do dłoni jeśli tylko prawidłowo ją trzymamy ,a także zwiększa nam ukrwienie łepka z powodu gumowych "pałeczek" fundujących naszemu skalpowi wspaniały masaż. Zdecydowanie polecam :)








Kontynuuj czytanie

piątek, 13 lipca 2012

Moja Włosowa Historia

Tak jak obiecywałam w poprzednim poście, nie omieszkam teraz przedstawić Wam długiej historii mojej czupryny :)

W okresie wczesnego dzieciństwa moje włosy prezentowały się następująco. Nie stroniły od blasku uzyskiwanego za pomocą dziecięcego szamponu i obnosiły się ciemno brązowym kolorem.



Czasem trochę podrastały i zostawały wtedy "fachowo" podrasowywane przez moją mamę. Dam sobie rękę uciąć że przy swoich eksperymentach posługiwała się pierwszymi lepszymi nożyczkami, które wpadły jej w ręce. Jako że byłam mała ,niezbyt interesowałam się tym co miałam na głowie,dlatego pozwalałam mamie na takie wyskoki :)


Co jakiś czas następowały także radykalne cięcia "dla wygody"


I tak skończyło się wczesne dzieciństwo. Stałam się nastolatką ,ale mimo to wcale nie zaczęłam dbać o swoje włosy. Szampon i pozostawienie włosów samym sobie to była cała moja pielęgnacja. W piątej klasie podstawówki moje włosy prezentowały się następująco:


W połowie szóstej klasy podstawówki popełniłam błąd ,którym było ścięcie grzywki na prosto. Moje włosy zawsze były grube i występowały na mojej głowie w dużej ilości, i takim sposobem fryzjerka wyczarowała mi na głowie wołający o pomstę do nieba hełm.



Na szczęście włosy szybko odrosły i pod koniec roku szkolnego mogłam cieszyć się niehełmiastą czupryną. O dziwo stan moich włosów na tych zdjęciach jest dosyć znośny,o co zawsze było trudno bo moje kłaki mają tendencję do puszenia się,a tutaj wygładzone w miarę i jakośtam się prezentują.



Nadeszły wakacje. Pewnego razu kąpiąc się w morzu z koleżanką,która włosy miała ścięte na prosto do ramion ,zachwyciłam się tym ,jak układają się mokre w śliczne proste strączki. wtedy coś strzeliło mi do głowy i postanowiłam że chcę mieć takie same. Oto skutki :



Nadeszła era gimnazjum. W połowie pierwszej klasy zaczęłam rozmyślać nad powrotem do prostej grzywki. Wymyśliłam sobie,że jeżeli fryzjerka zrobi mi ją cieńszą niż ostatnio to będę wspaniale wyglądać. Niestety. Nie wyglądałam. Zdjęcie z 24 grudnia 2010:


Wiedziałam ,że to nie był dobry wybór. Ae tak to już jest ze mądry człowiek po szkodzie. Słysząc jednak o tym ,że moja mam znalazła świetny zakład fryzjerski. Oddałam się w ręce jego kierowniczki ze słowami "może pani zrobić wszystko,żebym tylko wyglądała dobrze i nie miała już tej okropnej grzywki". Z tego eksperymentu byłam zadowolona. (zdjęcie na drugi dzień po cięciu-w sylwestra)


Nie mogłam się wtedy na siebie napatrzeć. Co pięć minut przeglądałam się w lustrze i przeczesywałam swoje włosy. Niestety ,taka asymetryczna fryzurka miała to do siebie ,że szybko odrastała. Poza tym bez użycia prostownicy i żadnego modelowania moje włosy wyglądały tak:



Mimo wszystko ,postanowiłam jednak odnowić cięcie.


Szybko jednak zatęskniłam za długimi włosami,i rozpoczęłam zapuszczanie. Po kilku miesiącach nie wyglądało to najlepiej-nie ma to jak odrastająca asymetria :D



Trwałam jednak w swoim postanowieniu. A żeby ukryć asymetrie upinałam swoje włosy,między innymi tak:


Z czasem ,nierówność przestała być aż tak widoczna. (listopad 2011-druga klasa gimnazjum)


Tutaj zdjęcie z sylwestra i cudowne uczesanie z opaską w roli głównej. (po podcięciu końcówek)


Później zaczęłam częściej używać częściej niż zwykle prostownicy i lokówki przez siły wyższe :D ,ale zaczęłam poznawać świat włosomaniactwa przez przypadek trafiając na bloga Anwen-http://anwena.blogspot.com/ ,podczas szukania sposobów na farbowanie końcówek włosów. Zakupiłam mój pierwszy suplement (merz spezial) , a także pierwszą maskę- biowax do włosów ciemnych ,oraz olej rycynowy, naftę kosmetyczną i herbatki ze skrzypu i pokrzywy. Ota zdjęcie z tamtego okresu:


Później coraz bardziej zagłębiałam się w nowo poznany świat i doprowadzałam moją mamę do szału ciągłym nakładaniem różnych mazideł na głowę :D



Poniżej zdjęcie z majowej (2012) wycieczki do Paryża. Od kilku tygodni rozmyślałam nad przyciemnieniem moich włosów,po tym jak uznałam że mają one mysi odcień. Chciałam naturalnie ,henną. Gdy w Paryskim Carefour'rze zobaczyłam naturalną hennę w cenie dwóch euro nie zawahałam się i zakupiłam ją. Kolor miał być ciemnym brązem z lekko miedzianymi refleksami. Tutaj jeszcze przed farbowaniem.


Gdy wróciłam do domu i gdy tylko miałam tak zwaną "wolną chatę" -zabrałam się łapczywie do rozrobienia tajemniczej papki. Otrzymałam pomarańczową masę ,jednak kolor ten nie odstraszył mnie bo widziałam na blogu Anwen że Jej czarna henna miała kolor zielony więc uznałam że to nie ma tu zupełnie nic do rzeczy. Rozpoczęłam nakładanie mieszanki na głowę. Oj nie byłam zachwycona "łatwością" rozprowadzania jej na włosach. Zdenerwowana kontynuowałam ,lecz już bez rękawiczek i oczywiście nie przejęłam się tym ,że farba barwiła moje dłonie na pomarańczowo. Gdy już nałożyłam całą papkę na głowę-zadowolona nałożyłam czepek foliowy i podgrzałam jeszcze wszystko suszarką,bo wydawalo mi się że temperatura specyfiku będzie zbyt niska i że farba nie chwyci moich włosów. Po zmyciu papki z włosów po dwóch godzinach okazało się że chwyciła ,i to za bardzo. Nie mogąc uwierzyć własnym oczom w dłoniach miętosiłam ciemne włosy o silnie czerwonawym odcieniu. Chiałam się obudzić ,myślałam że to tylko zły sen. Niestety ,to była najprawdziwsza prawda. W desperacji chwyciłam szampon i zaczęłam nerwowo trzeć nim swoje nowe pióra. Tarłam ,zmywałam ,tarłam ,zmywałam tyle razy ,że aż straciłam rachubę. W końcu poddałam się. Nałożyłam odżywkę, zmyłam ,wytarłam włosy i rozpoczęłam przeżywanie dwudniowego załamania nerwowego. Zrezygnowana, w tamtą piątkową noc poszłam spać. Mama nad ranem wróciła do domu. Słyszałam ją. Jeszcze nie zdążyłam zasnąć. Przyszła pogłaskać "śpiącą mnie" po głowie i jakiez było jej zdziwienie gdy ujrzała moje wściekło czerwono-pomarańczowe włosy. Opowiedziałam Jej wszystko pochlipując. Ona widząc w jakim jestem stanie stłumiła Swą złość ,położyłam się z nią do łóżka jak za dawnych lat i z trudnością zasnęłam kołysana dreszczami płaczu i zdenerwowania. W niedzielę znalazłam w internecie "świetny" sposób na pozbycie się henny z włosów. Polegał on na posmarowaniu ich tłustym kremem i potrzymaniu jakiś czas. Popychana wizją powrotu do swojego jakże strasznego jaki mi się wydawało "mysiego" koloru wysmarowałam głowę i włosy niemal całym pudełkiem bambinowego s.o.s.'u i zadowolona odczekałam do wieczora i poczęłam zmywać krem z włosów. Hmmmm, tak mi się tylko wydawało ,że zmywam. Bo czegoś takiego nie dało się ot tak pozbyć z włosów. Po pięciu myciach i peelingu cukrowym mającym wyplenić z kędziorów bombino dałam za wygraną i opuściłam łazienkę. Nie. włosy nie wysłchły. Obudziłam się rano z grubymi ,tłustymi strąkami. Błagałam mamę o to ,żeby pozwoliła mi zostać w domu ,żebym mogła to zmyć. Ta jednak była nieugięta i oznajmiła mi ,iż muszę wypić to piwo ,,którego sobie naważyłam. Była to godzina 6:00 ,a ja na całe szczęścia miałam wtedy lekcje na 10:35. Gdy tylko mama wyszła do pracy pobiegłam do łazienki i niezliczoną ilość razy katowałam moje włosy szamponami. Słabo to pomagała ,więc za radą mamy poczęłam myć włosy PŁYNEM DO MYCIA NACZYŃ. Tak ,dokładnie tak. Nie przesłyszeliście się. W każdym razie specyfik ten dał sobie radem ze zmyciem kremu. Ubrałam się i przybita pojechałam do szkoły w rozpuszczonych włosach. Chciałam ,żeby ludzie jak najszybciej się do nich przyzwyczaili. Nie obyło się bez zdziwionych  ,czasem nawet zniesmaczonych spojrzeń ani różnych komentarzy. Nawet ludzie na ulicach dziwnie się na mnie patrzyli. Ja jednak dzielnie piłam kolejne litry piwa ,którego sobie naważyłam. Zakupiłam głęboko oczyszczający szampon od Joanny i kolor stopniowo zaczął się wymywać.



Dziesięć dni później:



Teraz ,ponad miesiąc po farbowaniu ,prawie nie ma śladu po mojej ognistej rudości. Byłam u fryzjera na podcięciu końcówek i okazało się że przyczyną puszenia się moich włosów była niewłaściwa pielęgnacja. Mianowicie moje włosy są kręcone. Nie wiedząc o tym często je czesałam i myłam agresywnymi szamponami. Teraz oficjalnie przechodzę na pielęgnację curly girl i liczę na poprawę ich stanu w ciągu najbliższych kilku miesięcy.
Kontynuuj czytanie